wtorek, 12 września 2017

"Skrobiąc czubek włoskiego buta" Niall Allsop

"Skrobiąc czubek włoskiego buta" to urocza opowieść powstała z ogromnej miłości do Włoch. Jej główni bohaterowie - Niall i Kay - zostawiają dom w Anglii i przeprowadzają się do włoskiej Kalabrii, do miasteczka Santa Severina. W kolejnych rozdziałach książki opowiadają o problemach z przeprowadzką, o szukaniu nowego domu, o poznanych ludziach, którzy z dobroci serca pomagali im odnaleźć się w nowej rzeczywistości... Gwarantuję, że podczas lektury zechcecie zapakować walizkę i tak jak Niall i Kay uciec do cudownych Włoch, by już do końca życia włóczyć się po wąskich uliczkach włoskiego miasteczka, popijać spokojnie popołudniowe espresso, biesiadować co wieczór z włoskimi przyjaciółmi przy dobrym winie, latem zajadać się lodami gelato, a jesienią jeździć do lasu zbierać grzyby porcini. Nic dziwnego, że na Włochy najczęściej mówi się Bel Paese (Piękny Kraj), a o życiu tam Dolce Vita (Piękne Życie) i Dolce Far Niente (Słodkie Próżnowanie). 


Książka "Skrobiąc czubek włoskiego buta" jest przyjemną lekturą na wieczory przy winie. Jeśli kochacie Włochy to razem z bohaterami książki będziecie mogli na chwilę przenieść się w bajkową, włoską rzeczywistość. Dla mnie książka miała dodatkowo silny ładunek emocjonalny, bo czytając o przygodach Kay i Nialla wspominałam swoją przeprowadzkę do Włoch (tak się zainspirowałam, że aż napisałam post o swoich doświadczeniach TUTAJ). W sumie to zaczęłam też żałować, że nie dokumentowałam swoich wrażeń i przeżyć na bieżąco, bo mogłaby z nich powstać podobna tragikomedia książkowa. :) Pozostaje mi jednak najwyżej wyciągnąć wniosek i w razie kolejnej przeprowadzki wszystko już zapisywać. :)

Ze względu na treść opowieści i jej poradnikowy momentami charakter powinnam polecić książkę "Skrobiąc czubek włoskiego buta" każdemu kto przeprowadza się do Włoch. Jest to na pewna książka przydatna w takiej, nazwijmy to, sytuacji życiowej, ale raczej nie niezbędna. Nie wiem z czego to wynika (Może z częstej zmiany przepisów we Włoszech? A może inne przepisy dotyczą Brytyjczyków, a inne Polaków? Nie wnikałam,), ale natknęłam się w tekście na kilka nieścisłości w porównaniu z informacjami jakie ja otrzymałam przeprowadzając się do Włoch. Mam na myśli np. kwestię prawa jazdy. Nie chcę się jednak na takich szczegółach skupiać, a książkę radzę potraktować niekoniecznie jako przewodnik, ale jako naprawdę przyjemnie napisaną zachętę do "rzucenia wszystkiego i wyprowadzki do Włoch". Ja po lekturze wpadłam w sentymentalny nastrój i chętnie bym się spakowała i szybko wróciła do mojej Bella Italia.


Przeczytana książka: "Skubiąc czubek włoskiego buta", Niall Allsop, Wydawnictwo Feeria, 2013

sobota, 2 września 2017

Przeprowadzka do Włoch - co warto wiedzieć? Część 1.

Książka "Skrobiąc czubek włoskiego buta" Niall Allsop zainspirowała mnie do opowiedzenia Wam co nieco o mojej rocznej, włoskiej przygodzie. Wprawdzie o włoskich miastach (m.in. Mediolan, Turyn, Wenecja), miasteczkach (Portofino, Bard, Castellanza) i zabytkach (Krzywa Wieża w Pizie) już pisałam, ale wiele mam jeszcze wspomnień i miejsc czekających na opisanie. Z perspektywy czasu bardzo żałuję, że nie założyłam bloga na początku pobytu we Włoszech. Miałabym piękną pamiątkę z podróży, a Wy pewnie dużo bogatsze kompendium wiedzy o tym pięknym kraju. Ale co się stało, to się nie odstanie. Blog powstał już pod koniec mojego pobytu we Włoszech i niestety nie zdążyłam nadrobić i wszystkiego opisać. Spróbuję trochę sobie przypomnieć (ale jako, że minęło już trochę czasu, czasem coś mogę przekręcić - wybaczcie mi!).


Jak opisują bohaterowie książki "Skrobiąc czubek włoskiego buta" przeprowadzka do Włoch wiąże się z różnymi przygodami. Kay i Niall rzucili całe swoje życie dla włoskiego dolce vita. Sprzedali cały dobytek, zapakowali najważniejsze rzeczy i przenieśli się per sempre, czyli za zawsze! Taka wyprowadzka nastręcza wielu kłopotów - co zrobić z rzeczami, jak przetransportować to co chce się ze sobą zabrać, jak kupić dom, jak przenieść sprawy pracowo-bankowo-rachunkowe itd. Mnie było trochę łatwiej, bo wiedziałam, że do Włoch jadę na rok. Że wrócę... Więc wiele trudnych decyzji mnie ominęło. Ale były sprawy, które załatwić po prostu trzeba i o nich (podobnie jak Niall w książce) Wam napiszę.