środa, 22 kwietnia 2015

Mediolan - miłość od drugiego wejrzenia

MEDIOLAN, Mediolan, Mediolan... miasto mody, miasto sztuki, miasto, które pojawia się na liście “must see” wielu turystów. Swojego czasu było też na mojej liście marzeń. Od tego czasu byłam w Mediolanie dwa razy. Pierwszy raz jesienią (zobacz post -> Jedeń dzień w Mediolanie), drugi kilka miesięcy później. I ciągle nie mogę się zdecydować czy chociaż trochę lubię to miasto...

Zakątek sklepowy w dzielnicy Mediolan - Palestro (będzie o nim potem mowa)

Mój drugi wyjazd do Mediolanu połączony był w czasie z targami “Milano Unica”, w których uczestniczył mój towarzysz. Do dyspozycji miałam, więc kilka godzin, swoje nogi i przewodnik po mieście... a mogłam zrobić co tylko mi się wymarzyło. 

Targi w Mediolanie odbywają się w Fiera Milano City (dzielnicy targowej) czyli około 6 km od centrum. Chwilę zajęło mi zorientowanie się, gdzie jest najbliższa stacja metra (szczególnie, że na mapie w moim przewodniku nie było tamtego fragmentu miasta. Jednak spacer bocznymi uliczkami miasta okazał się bardzo przyjemny. Via Monte Bianco, via Guglielmo Silva i via Monte Rosa okazały się być pełne kawiarenek, małych pizzerii i nawet o 9 rano pełne spieszących się (pewnie do pracy) Mediolańczyków. Do stacji metra (Amendola - potem dowiedziałam się, że bliżej jest stacja metra Lotto Fiera i to do niej polecam się udać) dotarłam po około 20 minutach troszkę przeklinając się w myślach, że nie sprawdziłam wcześniej gdzie dokładnie się znajduje, ale z drugiej strony zadowolona ze spaceru.

Na stacji w biletomacie kupiłam abonament całodobowy za 4,50 Euro (uznałam to za opcję lepszą niż kupowanie kilku biletów na któtszy okres czasu, tym bardziej, że jeszcze nie wiedziałam ile razy tego dnia będę się poruszać metrem). Na mapie odnalazłam przystanek Duomo (skąd wychodzi się wprost pod katedrę...) i ruszyłam do centrum.



Początkowo nie planowałam wracać pod katedrę (tym bardziej, że padał deszcz i pogoda nie sprzyjała spacerom pod gołym niebem), ale w stronę centrum skierowały mnie 3 motywy. Pierwszy: katedra zrobiła na mnie za pierwszym razem ogromne wrażenie i było mi trochę szkoda nie zobaczyć jej jeszcze raz. Drugi: doszłam do wniosku, że będąc w samym centrum, gdzie krzyżują się ze soba wszystkie linie metra łatwiej będzie mi dotrzeć do wybranej przeze mnie destynacji. Trzeci: na mojej przewodnikowej mapie zaznaczone były zabytki, ale nie oznaczone były tam stacje metra. Uważam to za duże uchybienie ze strony wydawnictwa. Mediolan to ogromne miasto i przejście (nawet samego centrum) na pieszo to ogromne wyzwanie! Po Mediolanie każdy porusza się metrem, a trudno odganąć samemu nie znając miasta, na jakiej stacji wysiąść, by dotrzeć do wybranych atrakcji. Moim trzecim motywem było więc znalezienie Punktu Informacji Turystycznej i zdobycie mapy z zaznaczonymi stacjami metra.

Różnica między Piazza Duomo w ciepły jesienny dzień i w zimny zimowo-wiosenny dzień jest ogromna! Z jednej strony zwiedzanie w deszczu do najprzyjemniejszych nie należy, ale za to nie musimy przepychać się przez szalone tłumy turystów (co widać na zdjęciu powyżej, które polecam porównać ze zdjęciem z posta "Jeden dzień w Mediolanie").

Jako, że w środku katedry byłam już wcześniej, zrobiłam kilka zdjęć i ruszyłam dalej. Przeszłam się spacerem Corso Vittorio Emanuele, by zobaczyć czy można znaleźć coś ciekawego na wyprzedażach (ale nic nie kupiłam, bo za te same ubranie w Polsce płaci się mniej). Potem wróciłam do Galerii Vittorio Emanuelle do PITu. W Punkcie Informacji Turystycznej otrzymałam potrzebną mi mapę i wskazówki na których stacjach metra wysiąść, by trafić do dwóch wybranych przeze mnie muzeów: Civica Galleria d'Arte Moderna (Muzeum sztuki Współczesnej zlokalizowane w Villa Reale) i Museo Costume Moda Imagine (Muzeum Mody w Pałacu Morando).

Wróciłam, więc do metra i skierowałam się w stronę stacji PALESTRO, skąd krótkim spacerem miałam dojść do Museo Galleria d'Arte Moderna. Przejechanie dwóch przystanków trwało zaledwie kilka minut. Z Corso Venezia skręciłam w Via Palestro i niedługo później stałam przed budynkiem Villa Reale (Via Palestro 16), w którym znajduje się muzeum.

Chciałabym zauważyć, że przewodnik po raz kolejny mnie tutaj zawiódł. Po pierwsze pomylona jest w nim nazwa Muzeum (nie nazywa się Museo dell'Ottocento – jest to nazwa ogólna dla różnych muzeów w mieście, ale tak jak pisałam Museo Galleria d'Arte Moderna), co utrudnia m.in. pytanie o drogę. Po drugie nieaktualne są w nim ceny wejścia do muzeum. Przewodnik informuje, że wstęp jest darmowy, podczas gdy kosztuje 5 Euro normalny i 3 Euro ulgowy, (wstęp jest darmowy od godziny 16.30, ale muzeum zamyka się o godz. 17.30, więc trzeba się spieszyć, żeby wszystko zobaczyć). Jako osoba poniżej 25 roku życia mogłam zakupić bilet ulgowy.


MUSEO GALLERIA D'ARTE MODERNA

Villa Reale jest przykładem architektury neoklasycystycznej, zaprojektowanej przez Leopolda Pollacka (ucznia Giuseppe Piermarini). Zbudowana została w latach 1790-1796 jako rezydencja hrabiego Lodoviko Barbiano di Belgiojoso. W 1802 roku została przekazana Napoleonowi Bonaparte i stała się siedzibą Wicekróla Włoch Eugene Beutharnais. Willa ma podmiejski charakter, jej główny budynek ozdobiony jest kolumnami jońskimi, a fasady ozdobione są reliefami ukazującymi sceny mitologiczne. Za willą rozciąga się piękny ogród (1790-93) – pierwszy ogród w Mediolanie zaprojektowany w stylu angielskim.W ogrodzie znajduje się dekoracyjne jezioro, liczne rzeźby i wspaniałe gatunki roślin.

Galleria d'Arte Moderna (GAM) została ufundowana w 1865 roku. Początkowo obrazy prezentowane były w Castello Sforzesco, ale wystawa w 1921 roku przeniesiona została do Villa Reale. Wystawa zajmuje 3 piętra, łącznie pokrywając około 2 000 m2. Prezentuje kolekcję ok. 600 obrazów i rzeźb (z 4 000 posiadanych łącznie) z okresu od Neoklasycyzmu do XX wieku, a tym kolekcję Grassi (dzieła artystów włoskich z XIX i XX wieku) i kolekcję Vismara (obrazy Matisse, Picasso, Renoir, Morandi I Sironi).





Muzeum zwiedzałam około 1,5 godziny. Spacerując wolno między dziełami i zatrzymując się przy bardziej interesujących mnie eksponatach. Może nie jestem największym na świecie fanem sztuki współczesnej, ale lubię obcować ze sztuką i muzeum było dla mnie bardzo interesujące. Szczególnie ciekawe były dla mnie wnętrza pałacowe, a także dzieła najwspółcześniejsze wystawione w ostatnich pokojach na 1 piętrze. Więcej o muzeum można przeczytać na stronie: www.gam-milano.com





Na przeciwko Villi znajduje się park miejski Giardini Pubblici, zaprojektowany przez Piermariniego, zaraz po ukończeniu La Scali w 1782 roku. Jest to jeden z najstarszych parków w mieście, zajmujący powierzchnię 16 ha. Z ciekawości weszłam do niego na chwilę, ale końcówka zimy nie sprzyja zwiedzaniu parków.

W parku znajduje się budynek PAC (Padiglione d'Arte Contemoranea). Zbudowany po II wojnie światowej, ciekawy przykład architektury pochodzącej z lat 50tych XX w.. Organizowane są w nim czasowe wystawy m.in. sztuki współczesnej artystów z Europy, Japonii, warsztaty i zajęcia dydaktyczne itd.

Odcinek między Via Palestro, a Via Sant'Andrea postanowiłam pokonać na pieszo. Zajęło mi to około 15 minut, a przy okazji odkryłam piękny fragment miasta o którym nie czytałam w żadnym przewodniku. Przy Via Sant'Andrea, a także na odchodzących od niej deptakach, zlokalizowanych jest mnóstwo firmowych sklepów m.in. Moschino, Prada, Gucci, Lanvin, Dolce & Gabbana... itd. Ja rzadko czerpę przyjemność z tzw. “windowshoppingu”, ale w takich okolicznościach nawet dla mnie było to miłe przeżycie. Uliczki i sklepy nie są aż tak zatłoczone jak te przy Corso Vittorio Emanuele, a dodatkowo doświadczamy (ja nazywam to) “włoskiego klimatu” - wąskich, brukowanych uliczek.





PALAZZO MORANDO – COSTUME MODA IMMAGINE

W Palazzo Morando (Via Sant'Andrea 6) zlokalizowane jest Muzeum Mody. Wstęp do muzeum według przewodnika miał być darmowy, ale kosztował mnie kolejne 3 Euro (bilet ulgowy, bilet normalny – 5 Euro). Skusił mnie przewodnikowy opis: “Ekspozycje poświęcono wybitnym twórcom mody, historii ubiorów i materiałów zmieniających się przez stulecia.” W “stolicy mody” wydawać by się mogło, muzeum nie do przegapienia!

Warto również podkreślić, że muzeum zamyka się na lunch w godz. 13-14 (ja dotarłam tam koło godz. 12 i przemiły Pan kasjer zaproponował, że mogę zawsze wrócić po 14, bo będzie mnie pamiętał). Skuszona przewodnikowym opisem i faktem, że godzina zwiedzania to mało weszłam zadowolona do środka.

Wystawa faktycznie poświęcona jest historii mody. Każde kolejne pomieszczenie pałacu opowiada historię innego okresu w modzie. Na środku pokoju wystawione są stroje z epoki, otoczone dziełami z danego okresu, mającego nam przybliżyć realia tego czasu. Wszystkie eksponaty opatrzone są odpowiednim komentarzem w języku włoskim i angielskim. Muzeum jest ciekawe, ale po 20 minutach, gdy zwiedziłam całą wystawę zastanawiałam się “a gdzie to po co przyszłam?”. Niestety mnie hasło “muzeum mody” (szczególnie w mieście mody) kojarzy się z czymś innym. Liczyłam na wystawę bardziej współczesną (o projektach Dolce & Gabbany, Giorgio Armani, Gianni Versace...). Przyznam szczerze, że poczułam się lekko oszukana. Polecam je tylko wielkim fanom mody... laikom jak ja muzeum raczej nie przypadnie do gustu. Mój kiepski humor poprawił tylko Pan kasjer, który zdziwiony moim wczesnym wyjściem kilkakrotnie pytał czy wszystko w porządku i czy wrócę po przerwie na lunch. Co miałam powiedzieć? Powiedziałam, że oczywiście wrócę...





Mój czas wolny się kończył, więc spacerem przeszłam jeszcze uliczkami odkrytego przeze mnie zaułku mody i wróciłam do stacji metra Palestro. Na szczęście do stacji Amendola mogłam dojechać czerwoną linią metra bez przesiadek. Osiem stacji przejechałam przez około 15 minut i zaraz potem zameldowałam się na Viale Teodorico w czasie lunchu podczas targów Milano Unica.

Za drugim razem Mediolan zrobił na mnie o wiele lepsze wrażenie! Mimo, że zimny i deszczowy, to gdy nie trzeba się przepychać między tłumem turystów, a można na spokojnie podziwiać jego piękno, zachwyca swoją różnorodnością i nowoczesnością. Na pewno lubię go bardziej niż po pierwszej wizycie... czy się zakochałam? Chyba nie... ale może kolejna wizyta sprawiłaby, że jeszcze bardziej zmiękło by mi serce?

A Wy byliście w Mediolanie? Jakie są Waszym zdaniem najlepsze atrakcje tego miasta?


Źródła:

- materiały promocyjne miasta i tablice informacyjne przy zabytkach

- “Mediolan i Jeziora”, wyd. Pascal Lajt, Bielsko-Biała 2014

- “Włochy. Praktyczny przewodnik.”, Bogusław Michalec, Grzegorz Petryszak, Marcin Szyma, wyd. Pascal, Bielsko-Biała 2014



Przeczytaj też:

Jeden dzień w Mediolanie

Samochodem z Łodzi do Mediolanu

4 komentarze:

  1. Może jeszcze nie odkryłaś w Mediolanie takich 'Twoich' ulubionych miejsc, stąd brak zachwytu :) A może po prostu nie wszystko to, co zachwyca świat, zachwyca nas...
    ps: Dziękuję za odwiedziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że żeby odkryć tak wielką metropolię jaką jest Mediolan potrzeba niestety więcej czasu niż było mi dotąd dane :) Może przy następnej wizycie jego wizerunek jeszcze bardziej ociepli się w moich oczach... :)

      Usuń
  2. Nie byłam, ale muszę pojechać!
    Mam nadzieję, że będę miała lepszą pogodę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety pogoda mi nie sprzyjała, ale jak widać nawet to mnie nie powstrzymało od zwiedzania! :) Deszcz ma swoje plusy, bo jak widać nie ma w mieście tłumów turystów :)

      Usuń

Cieszę się, że moje przemyślenia Cię zainspirowały! :) Wpadaj częściej! Do usłyszenia!