poniedziałek, 16 stycznia 2017

„Pirania na kolację” Magda Bogusz


Źródło: http://muza.com.pl

Książka „Pirania na kolację” Magdy Bogusz opowiada o trwającej 1405 dni wyprawie dookoła świata. Bohaterowie książki - szalona i żądna przygód para Magda i Tomek – rzucają pracę, pakują plecaki i inwestując w podróż wszystkie oszczędności lecą do Stanów Zjednoczonych, gdzie zaczyna się ich przygoda. Chyba sami się nie spodziewają, że w ciągu niecałych 4 lat odwiedzą 27 krajów na 7 kontynentach, bo czas w podróży przez Stany Zjednoczone, Amerykę Środkową, Amerykę Południową, potem Australię i Azję Południowo-Wschodnią naprawdę szybko płynie...

Zawsze mam dylemat dotyczący książek opowiadających jak to łatwo jest rzucić pracę w korporacji i w poszukiwaniu przygód (lub sensu życia) wybrać się w podróż w najdalsze zakątki świata. Przed ich kupieniem zadaję sobie pytanie: czym ta książka różni się od wszystkich innych tego typu, które przeczytałam wcześniej? Przecież teraz niemal co druga książka opowiada tą samą, motywującą do zmiany życia, historię. Pisała o tym Elizabeth Gilbert w kultowej książce „Eat, Pray, Love (Jedz, Módl się i Kochaj)”, pisał Kacper Godycki-Ćwirko w książce „Sprzedaj lodówkę i jedź dookoła świata” (Pamiętacie? Opowiadałam o niej tutaj.), w pewnym sensie (chociaż o krótszych podróżach) pisała Joanna Grzymkowska Podolak w "Zakochani w świecie. Maroko" i "Zakochani w świecie. Indie", pisało też wielu innych autorów. Również i tym razem zadałam sobie to samo pytanie. Czy było warto czytać opowiem zaraz... Chciałabym najpierw podziękować Anicie M. z bloga Moje Pasje za miłą wymianę książkową, bo to dzięki niej dotarła do mnie „Pirania na kolację” i przyznać się, że jednym z czynników przez które zdecydowałam się na przeczytanie książki były piękne oczy kobiety z okładki. :)

środa, 11 stycznia 2017

Który kurort na Fuerteventurze wybrać na wakacje?

Jak już wspominałam (tutaj) Fuerteventura to idealne miejsce na wakacje prawie dla każdego. Dziewicze pustynno-wulkaniczne krajobrazy, przepiękne plaże, nowoczesne hotele z opcją All Inclusive, doskonała kuchnia kanaryjska... to tylko niektóre z powodów dlaczego warto tutaj przylecieć. Mimo, że wyspa nie jest bardzo duża (ok. 1600 km2 i 100 km długości) to jest dość zróżnicowana pod kątem atrakcji i walorów poszczególnych kurortów turystycznych. Po wyborze wyspy na kierunek wyjazdu, a przed wyborem hotelu, warto się więc zastanowić, który kurort najlepiej spełni Wasze, konkretne wymagania.

Największe kurorty turystyczne Fuerteventury to Costa Calma, Corralejo, Morro Jable i Caleta de Fuste. Mniejsze to m.in. Tarajalejo, Esquinzo i Jandia.



CALETA DE FUSTE

To największy i najlepiej rozwinięty ośrodek turystyczny wyspy. Leży na jej wschodnim wybrzeżu - 12 km od stolicy Puerto del Rosario, 45 km od Corralejo i 47 kilometrów od Oasis Parku. Caleta de Fuste polecam przede wszystkim dla rodzin z dziećmi! Plusami miejscowości (inaczej nazywanej też Costa Caletą lub Castillo) jest bliskość lotniska (5 kilometrów / transfer z lotniska do hotelu trwa tutaj około 15 min), wielkość miejscowości, w której oprócz barów, restauracji i sklepów są też liczne markety (w przypadku gdyby potrzeba by było kupić chociażby pieluchy dla dziecka) i przez strategiczne położenie mniej więcej w centrum wyspy łatwość zwiedzania całej Fuerteventury.
W Caleta de Fuste znajduje się ładna piaszczysta, zatokowa plaża Playa Castillo. Na pewno nie da się jej porównać z imponującymi plażami południa lub północy, ale na wypoczynek rodzinny na pewno się sprawdzi. Wejście do oceanu jest tutaj łagodniejsze, nie ma mocnych prądów, ani porywistych wiatrów. Plaża jest też lepiej zagospodarowana jest na niej np. plac zabaw i boisko do piłki plażowej. Co ciekawe, plaża niedawno była zamknięta, bo przechodziła generalny remont i usprawnienie zagospodarowania.


sobota, 7 stycznia 2017

5 postów o podróżach z 2016 roku, które może przegapiliście, a do których przeczytania Was namawiam.


Pisałam o najpopularniejszych wpisach na blogu w 2016, a teraz dla odmiany zaproponuję Wam 5 rzadziej czytanych wpisów, do których jednak chciałabym Was namówić. Może w szalonym tempie pracy lub nauki w 2016 roku Wam umknęły... a wydaje mi się, że warto o nich przypomnieć.



Wyjazd do Chin był moją najdalszą podróżą w zeszłym roku. Pekin zrobił na mnie ogromne wrażenie, wywołując na przemian zachwyt i zdziwienie, ale punktem kulminacyjnym wyjazdu był zdecydowanie spacer po Wielkim Murze Chińskim! Jako, że zamiłowanie do geografii i podróży siedzi we mnie już od dzieciństwa, dawno temu już marzyłam, żeby zobaczyć ten Cud Świata na własne oczy. I udało się! Gdyby ktoś powiedział mi o tym, gdy jako dziecko oglądałam Mur na zdjęciach w albumie o najpiękniejszych miejscach świata, nie uwierzyłabym. Jaki z tego morał? Warto marzyć! Bo uczucie, gdy marzenie się spełni, jest naprawdę wspaniałe! A nigdy nie wiadomo... czasami marzenia spełniają się przypadkiem. :)


P.S. Możecie też marzeniom pomóc. Wiecie, że na 7 dniową wycieczkę do Pekinu (ze zwiedzaniem Muru Chińskiego) można polecieć już za około 2500-2700 zł/osobę? Naprawdę! A o tym, co warto wiedzieć przed wyjazdem, możecie przeczytaj tutaj.

Czytaj TUTAJ




Zdarza mi się na blogu umieszczać wpisy na temat książek podróżniczych. Mimo, że są one jedynie pewnym procentem literatury, którą czytam, to uważam, że świetnie pobudzają wyobraźnię i robią apetyt na zwiedzanie świata. O tych książkach, które mnie w pewien sposób zainspirowały piszę tutaj. Jedną z nich w 2016 roku była "Grecja po mojemu" Marcina Pietrzyka. 


Dla miłośników Grecji to lektura obowiązkowa! Jest to też dobra książka dla tych, którzy chcieliby polecieć na wakacje do Grecji, ale nie wiedzą, który region wybrać. Kontynent, wyspy Jońskie, wyspy na Morzu Egejskim, Cyklady, płw. Chalkidiki...? Tyle do wyboru... Pan Marcin natomiast nie dość, że w Grecji mieszka i po Grecji oprowadza z ogromną pasją, to jeszcze poza suchym opowiadaniem o tym kraju daje świetne turystyczne rady. Trochę jak w Poradniku Turystycznego Myślenia. :) Polecam!

A jeśli książka Wam się spodoba to już wiosną możecie z biurem podróży Grecos pojechać do Grecji i zwiedzać ten kraj właśnie z Panem Marcinem.

Czytaj TUTAJ



NUMER 3 - Rumunia - jechać tam na wakacje? Co trzeba wiedzieć szykując się do wyjazdu?

Rumunia to mało popularny kierunek wyjazdów turystycznych, chociaż od pewnego czasu na blogach podróżniczych pojawia się coraz więcej relacji z wizyt w tym pięknym kraju! Nie ma się co dziwić. Rumunia to w moim odczuciu taki nieoszlifowany diament. Są tu przepiękne góry, wybrzeże z długimi, piaszczystymi plażami i ciekawe do zwiedzania miasta. Do tej pory pisałam na blogu o wybrzeżu Rumunii (o kurortach nadmorskich, plażach itd.), ale jak tylko znajdę chwilę uzupełnię relację o warte zobaczenia miejsca w głębi kraju. Polecam odwiedzić m.in. Trasę Transfogarską, Sighișoarę, Kluż-Napokę, Alba Iulię i Wesoły Cmentarz w miejscowości Săpânța. A to tylko nieliczne z wielu wspaniałych miejsc w Rumunii.


Jeśli jeszcze nie zaplanowaliście wakacji i szukacie miejsca idealnego zarówno do zwiedzania, jak i wypoczynku, polecam Rumunię. Wypoczniecie tu w pięknych okolicznościach przyrody, bez opcji All Inclusive, bez hałaśliwych dyskotek, animacji hotelowych... Wy i to jeszcze nie popsute turystyką masową miejsce!

Czytaj TUTAJ



NUMER 4 - Jak najlepiej samodzielnie nauczyć się podstaw włoskiego? - Beata Pawlikowska "Blondynka na językach. Włoski"

Ten post dotyczy w sumie nauki języków obcych w ogóle. Napisałam go na temat języka włoskiego, bo to pierwszy język, którego uczyłam się od zera zupełnie sama, ale równie dobrze można go dopasować do języka hiszpańskiego, angielskiego, niemieckiego czy francuskiego... Uczenie się języków obcych to sprawa bardzo indywidualna. Jednym "wchodzą" łatwiej, innym trudniej. (Ja na szczęście należę chyba do tej pierwszej grupy.) Nie ma się co dziwić, że powstało wiele szkół nauki języków i różne metody (wzrokowe, słuchowe, nauka rozmową itd.), bo każdy uczy się inaczej. Ja w poście o książce Beaty Pawlikowskiej, podobałam sposób, który pomógł mnie. Na pewno nie sprawdzi się dla każdego, ale może z tych kilku moich rad, uda się Wam wybrać jedną czy dwie, dzięki którym przyswajanie nowych słówek będzie szybsze i przyjemniejsze.

 
Czytaj TUTAJ



NUMER 5 - Portofino - ekskluzywne oblicze Włoch.

Jak zawsze, tak i w tym roku, dużo na blogu było o Włoszech. To moje ukochane miejsce na ziemi i tego na pewno nic nie zmieni! Do Włoch można jeździć cały czas i odkrywać je za każdym razem na nowo, bo każdy region, każde miasto, każdy kurort są inne pod kątem atmosfery, architektury, kuchni a nawet charakteru mieszkańców. Możecie o tym przeczytać w książce "Włosi. Życie to teatr.". W 2016 roku pisałam m.in. o wjeździe na Mont Blanc, Aoście, jeziorze Maggiore, Toskanii, a potem o Riwierze Weneckiej i jej najważniejszych kurortach). Każde z tych miejsc jest zupełnie inne, trochę jakby były położone w różnych krajach. A co z Portofino? Dlaczego akurat do tego postu Was odsyłam? Portofino to najbardziej luksusowe miasteczko Włoch. Będąc tam w sumie nie czułam się jak we Włoszech, bardziej jak w Monako albo w luksusowym kurorcie we Francji. 

Widokowo Portofino jest przepiękne! Kolorowe kamienice okalające mały port z luksusowymi jachtami... Robi wrażenie! Ale czy bym wróciła? Raczej nie. Podobne widoki można obserwować w innym miejscu w Ligurii - Cinque Terre - a tam kawa nie kosztuje 20 zł. 


Mimo wszystko, polecam o Portofino poczytać. Związanych jest z nim wiele ciekawostek.

Czytaj TUTAJ


Mam nadzieję, że czekając na nowe posty, z chęcią wrócicie do tych kilku wspominkowych wpisów. Niedługo natomiast dokończę relację z Fuerteventury, a potem...? Możliwe, że w lutym gdzieś ucieknę na chwilę... jeśli tak, to będziecie o tym wiedzieć pierwsi! Jeśli nie to cóż... skupimy się na wspomnieniach. Może wrócę pamięcią do Chorwacji albo Czarnogóry? A może znowu do Włoch lub Rumunii? O czym chcielibyście poczytać?

sobota, 31 grudnia 2016

5 wpisów o podróżach, które w 2016 roku czytaliście najchętniej!

Wielkimi krokami nadchodzi 2017 rok i wszędzie, gdzie się nie obejrzeć, trwa czas podsumowań. Największe hity radiowe 2016 roku, najśmieszniejsze wpadki w telewizji, najchętniej oglądane filmy w kinach, najczęściej kupowane DVD, najbardziej wpływowi ludzie 2016 roku... można by tak mnożyć w nieskończoność. Pewnie macie już dość.

Dlatego z góry Was przepraszam, ale ja też postanowiłam w tym roku trochę podsumować. Muszę przyznać, że 2016 rok był dla Poradnika Turystycznego Myślenia bardzo udany. Chętnie wchodziliście na bloga i czytaliście, coraz częściej komentowaliście (co bardzo mnie cieszy, bo fajnie jest wiedzieć, że jednak ktoś siedzi po drugiej stronie i faktycznie interesuje go to co piszę i myślę). ❤️❤️ Dziękuję, że jesteście!! ❤️❤️ Moim noworocznym postanowieniem jest prowadzenie dokładniejszych statystyk, żebym na koniec 2017 roku mogła Wam dokładnie powiedzieć ilu Was było, ilu pisało, ilu Poradnik polubiło. Ale to za rok...
Tymczasem, chciałabym Wam przypomnieć wpisy, które w 2016 roku najczęściej czytaliście.


Post był jednym z pierwszych jakie powstały na tym blogu, a cieszy się nadal niesłabnącą popularnością. Mnie to bardzo cieszy, bo to znaczy, że udało mi się w nim uchwycić chyba kilka ciekawych porad. :) Mediolan jest dla mnie miastem sprzeczności, o czym mogliście przeczytać też tutaj, ale myślę, że warto go zobaczyć. Tym bardziej, że loty do Bergamo (o którym ciągle obiecuję sobie napisać post) nadal są tanie, więc nic tylko lecieć i zwiedzać!


Wpis możecie przeczytać TUTAJ.


Wyjazd do Wenecji był dla mnie wyjątkowy. Od dawna (w sumie to od zawsze) o nim marzyłam i gdy w końcu moje marzenie się spełniło... ani trochę się nie zawiodłam. Wenecja poza szczytem sezonu jest tak piękna i romantyczna, jak opisują ją wszystkie przewodniki, filmy i książki. Tym bardziej cieszę się, że chętnie czytacie o niej na moim blogu (również tutaj, tutaj i tutaj) i że mogę Wam pomóc zaplanować jak najlepiej podróż do tego wspaniałego miejsca. 


Wpis możecie przeczytać TUTAJ.


NUMER 3, czyli już podium - Kiedy kupić wakacje w najlepszej cenie?

Temat tego, kiedy najlepiej kupić wyjazd na wakacje, jest teraz bardzo aktualny. Ciągle trwają promocje First Minute i jeszcze na początku 2017 roku będzie można zaplanować wyjazd na lato w lepszej niż potem w sezonie cenie. Widzę, że rady, które zawarłam w poście (i w jego drugiej odsłonie: tutaj) do Was trafiają, bo coraz częściej piszecie do mnie z prośbą o pomoc w wyborze wakacji. Super! Dziękuję za zaufanie! Na Wasze maile chętnie odpisuję, ale proszę o cierpliwość, bo ja działam sama, a maili przychodzi do mnie naprawdę dużo. :)


Wpis możecie przeczytać TUTAJ.


Podobnie jak w przypadku wpisu o Mediolanie, jest to jeden z pierwszych jakie pojawiły się na blogu. A czytacie go codziennie (szczególnie latem, gdy pewnie wielu z Was wybierało się w podróż autem). Dziękuję! Tematyka jest trochę inna niż reszty wpisów tutaj, ale pewnie zauważyliście, że w zeszłym roku spędziłam wiele czasu jeżdżąc samochodem między Polską, a Włochami (czytaj: tutaj, tutaj), więc trochę doświadczenia w temacie mam. Mam nadzieję, że moje rady wam się przydają. A ja może kiedyś ten post zaktualizuję... bo od czasu jego pisania nauczyłam się jeszcze kilka sztuczek. :)


Wpis możecie przeczytać TUTAJ.

I niekwestionowany NUMER 1, czyli złoty medal wędruje do - Czy bezpiecznie jest jechać do Maroka?

Wiem, że w obecnych niebezpiecznych czasach temat podróżowania jest kontrowersyjny. Czytaliście wpis: "Bezpieczne podróżowanie w (nie)bezpiecznych czasach"? Wiele osób mówi "nie podróżuj, przecież to takie nieodpowiedzialne, nie wiadomo co może się stać". Ja mimo to do podróżowania namawiam i sama dalej wyjeżdżam. Są miejsca zagrożone faktyczną wojną, gdzie nie ryzykowałabym podróży, ale przecież reszta świata stoi otworem. Fakt, że szukacie informacji o Maroku... że chcecie tam wylatywać bardzo dobrze świadczy. Kiedy ja byłam w Maroku 1,5 roku temat kraj ten zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Czułam się tam bezpiecznie i myślę, że wy też będziecie. Podobnie jak w innych miejscach, które odwiedziłam. Także podróżujcie!


Wpis możecie przeczytać TUTAJ.


Robiąc te statystyki wyciągnęłam kilka wniosków, dotyczących tego co lubicie czytać i w czym mój blog jest chyba inny od pozostałych. Postaram się w Nowym Roku iść w kierunku porad praktycznych i porad dotyczących bezpieczeństwa w podróży, bo widzę, że to Was mocno interesuje. Chcecie?

Będę jednak bardzo szczęśliwa, jeśli się wypowiecie. To teraz dobry moment na zmiany i postanowienia, więc słucham... O CZYM CHCIELIBYŚCIE W 2017 ROKU CZYTAĆ W PORADNIKU TURYSTYCZNEGO MYŚLENIA? Co najbardziej Wam się tu podoba? Czego brakuje? Liczę na Wasze sugestie... w duchu noworocznych zmian na pewno wezmę je pod uwagę.

A korzystając z okazji, że już mam Waszą uwagę (o ile dotrwaliście do końca wpisu) chciałabym Wam życzyć wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. 🎉🎉 Żeby rok 2017 był pełen pięknych chwil, uśmiechu i szalonych podróży. Niech spełniają się wszystkie Wasze wyjazdowe marzenia! 🌴☀️✈️

Pozdrawiam Was ciepło i mam nadzieję, że wrócicie tutaj w Nowym Roku!

Justyna
Poradnik Turystycznego Myślenia

czwartek, 22 grudnia 2016

Oasis Park (Fuerteventura)- oaza radości dla rodzin z dziećmi.

Oasis Park to ogromny ogród zoologiczno-botaniczny. Park o powierzchni około 80 hektarów składa się z części przyrodniczej, gdzie można oglądać przeróżne odmiany roślin ze wszystkich zakątków świata (palmy, kaktusy i inne tropikalne okazy) i części ze zwierzętami, gdzie można podziwiać m.in. żyrafy, lemury, krokodyle czy wielbłądy. Jest to bez wątpienia najlepsza atrakcja na Fuerteventurze dla rodzin z dziećmi. Chociaż nie tylko dla nich!


Oasis Park zrobił na mnie duże wrażenie. Godzinami można tu spacerować między wysokimi jak człowiek kaktusami i alejkami palmowymi. Potem ukryć się na chwilę w restauracji z lokalnym jedzeniem z Wysp Kanaryjskich (i spróbować np. koziny czy gofio) i kontynuować zwiedzanie zapoznając się (i to wręcz namacalnie, jeśli zdecydujecie się na karmienie zwierząt) z różnymi zwierzętami z całego świata. Ja na długo zapamiętam moment kiedy żyrafa jadła owoce wprost z mojej ręki. :) 



poniedziałek, 19 grudnia 2016

FUERTEVENTURA – pierwsze wrażenia

Spacerowaliście kiedyś w snach po odległych planetach? Podziwialiście bezkresne pustkowia? Odkrywaliście co kryje się za kolejnymi wzniesieniami? Szukaliście śladów zieleni w wypalonej słońcem ziemi? Ja, jak byłam dzieckiem, kochałam książkę „Mały Książę” Antoine de Saint-Exupéry i wyobrażałam sobie często jakby to było znaleźć się jak Mały Książę na obcej planecie. Jakie byłyby tam krajobrazy... jakie rosłyby tam rośliny... kto by te planety zamieszkiwał... I moja wyobraźnia malowała taki oto obraz: terenów pokrytych piaskiem i niczym więcej, lekko górzystych, bez roślin i bez stałych mieszkańców. Po tych pustkowiach czasem jako oznaka życia przebiegałaby sprytna jaszczurka albo małe zagubione zwierzątko. Dookoła panowałaby cisza, zakłócana jedynie przez mocne podmuchy wiatru. Mocno paliłoby słońce – nigdy nie padałby deszcz.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam z okna samolotu jedną z hiszpańskich Wysp Kanaryjskich - Fuerteventurę - pomyślałam o tej planecie stworzonej przez moją wyobraźnię w dzieciństwie. Z góry Fuerteventura wyglądała jak wierna kopia tego co stworzyło się w mojej głowie... i chociaż potem okazało się, że na pustkowiach powstały luksusowe hotele, z otchłani oceanu wyłaniają się co chwila deski surfingowe i żagle, a na wyspę rocznie przebywa ponad 2 mln turystów, co daje więcej osób niż mieszkańców mają Malta, Czarnogóra i Cypr razem wzięte, to klimat wyspy nadal przypomina jakieś miejsce nie z tego świata.

środa, 7 grudnia 2016

"To właśnie Kuba. Życie i miłość na gorącej wyspie bezprawia." Lea Aschkenas

Kuba ostatnio ciągle krąży w moich myślach. Przez chwilę w głowie kiełkowała mi nieśmiała myśl o zaplanowaniu podróży na  Kubę, ale realia listopadowo-grudniowych obowiązków tą decyzję odwlekły. Potem na Kubę wysłałam rodzinę i znajomych, więc ich opowieści o karaibskim urlopie, wrażenia i przemyślenia po podróży długo zaprzątały moje myśli. Potem nadszedł czas ukochany przez moich klientów w biurze podróży... czas ofert Last Minute, kiedy to wyjazd na Kubę dało się kupić nawet z 50% rabatem (od około 3300 zł/osobę za 13 dni w 4* hotelu All Inclusive - WOW!). Także o Kubie opowiadałam komuś prawie codziennie...I w ten czas Kuby w moim życiu wpasowała się książka Lei Aschkenas "To właśnie Kuba. Życie i miłość na gorącej wyspie bezprawia."


Źródło: http://www.videograf.pl/ksiazka.php?id=418
Książka "To właśnie Kuba..." Lei Aschkenas to pamiętnik z pobytu na wyspie młodej Amerykanki, która podczas programu wymiany międzynarodowej poznaje mało znany Amerykanom świat karaibskiej wyspy. Lea opowiada o Kubie na początku z perspektywy przybyłej tu turystki. Mieszka w hotelu, zwiedza Hawanę, dziwi się obowiązującym na Kubie regułom, kulturze mieszkańców, podziałom między Kubańczykami, a turystami. Jej szok kulturowy jest tym bardziej uderzający, że jak sama mówi we wstępie do książki, przed przyjazdem na Kubę nie wiedziała o niej prawie nic. Słyszała oczywiście o cygarach, salsie, amerykańskich samochodach, napoju alkoholowym Cuba Libre, muzyce Buena Vista Social Club, Fidelu Castro, Che Guevarze, inwazji w Zatoce Świń (bo o tym wspomina znana w latach 80 tych piosenka Billy'ego Joela "We didn't start the fire"), sprawie Eliana Gonzalesa i embargu nałożonym na Kubę przez Stany Zjednoczone. Czytała, że "Kuba to jedyne komunistyczne państwo na półkuli zachodniej i jedno z ostatnich na kuli ziemskiej" i że "Fidel Castro był najdłużej sprawującym władzę dyktatorem we współczesnym świecie". Stosunkowo mało jak na osobę, która planuje w opisywanym przez siebie miejscu spędzić kolejny rok życia... Ale jak  pisze autorka: "Kuba była zakazanym lądem, chociaż nie bardzo wiedziałam, dlaczego." / "Mieszkańcy USA i amerykańskie media padają ofiarą dezinformacji, której przyczyną jest embargo polegające nie tylko na blokadzie dostępu do żywności i leków, ale także - czy raczej przede wszystkim - blokadzie informacji."

A co my wiemy o Kubie? Poza tym, że można tam wypoczywać na pięknych karaibskich plażach półwyspu Varadero, a teraz jeszcze w kurortach w okolicach Holguin, Santa Clary czy Cayo Coco? Że można polecieć bezpośrednim lotem Dreamlinerem z Warszawy? Że na wycieczkę fakultatywną warto wybrać się do Hawany? Wiele informacji na temat Kuby "obija nam się o uszy", ale okazuje się (i w tym celu warto sięgnąć po książkę), że obraz tego karaibskiego raju jest w naszych wyobrażeniach mocno przekłamany.

środa, 30 listopada 2016