środa, 15 lutego 2017

Miejsca, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia! ❤️

Wczoraj były Walentynki. Wielkie święto miłości. ❤️ Jedni je kochają i celebrują z wielkim rozmachem, inni bojkotują i nie obchodzą. Ja uważam, że każdy dzień, kiedy mamy możliwość okazywać bliskim nam osobom ile dla nas znaczą, jest ważny i warty świętowania. I mimo, że miłość powinno się pokazywać codziennie, a nie raz w roku, to ten jeden dodatkowy dzień, kiedy pokaże się ją trochę mocniej, przecież nie zaszkodzi. Prawda?

Wczorajsze Walentynki natchnęły mnie jeszcze do innych przemyśleń. Otóż widząc moich znajomych wymieniających podróże jako jedną z  miłości swojego życia, zaczęłam się zastanawiać... Czy są na świecie takie miejsca w których się zakochałam? Miejsca, które urzekły mnie od pierwszego wrażenia? Gdzie serce mocniej mi zabiło? Są! Oczywiście! A oto i one:

 
Plac Jemaa el Fna w Marrakeszu w Maroku

sobota, 11 lutego 2017

"Bez gaf w obcych krajach. Podróże z klasą." Jak nie popełnić gafy w podróży radzi Kazimierz Cap.

Każdy kto dużo podróżuje wie, że "co kraj, to obyczaj". Im więcej krajów odwiedzamy, tym bardziej stajemy się wyczuleni na różnice kulturowe w różnych częściach świata i tym bardziej uczymy się je tolerować (mimo, że czasem je rozumiemy, a czasem zupełnie ich nie popieramy). To odróżnia "zaprawionego turystę" od "turysty pierwszorazowego". Bo ten drugi czasami na szok kulturowy, który go czeka w podróży nie jest przygotowany... 

Pół biedy, jeśli na pierwszy wyjazd wybierzecie się do Bułgarii, Grecji, czy Hiszpanii. Mimo odmiennej kultury i typowych dla tych nacji zachowań, zrozumienie popołudniowej sjesty przyjdzie Wam łatwiej niż na przykład specyficznego sposobu bycia Chińczyków, czy restrykcyjnych zasad życia na półwyspie Arabskim.  Pierwsza podróż (szczególnie taka daleka) może wywołać wiele reakcji oburzenia, spowodowanych po prostu brakiem zrozumienia. Aby takich sytuacji uniknąć warto zawczasu przed podróżą się przygotować! 

niedziela, 5 lutego 2017

Czym jest samsara? - "Samsara. Na drogach, których nie ma." Tomek Michniewicz

"- Samsara - odparł z uśmiechem starszy nauczyciel. - Nigdy nie wiesz dokąd trafisz...
- Trafnie ujęte."


Ostatnio natknęłam się na książkę Tomka Michniewicza o tajemniczym tytule "Samsara. Na drogach, których nie ma.". Nie jest to nowość czytelnicza (książka jest z 2010 roku) i szczerze mówiąc nie mam wytłumaczenia dlaczego ją wcześniej przegapiłam, ale jako, że czytałam już jedną publikację Tomka ("Swoją drogą. Opowieść o trzech podróżach po inne życie") również tym razem długo się nie zastanawiałam. Złapałam "Samsarę" z półki i zabrałam ją do siebie do domu. I tak oto zanim sięgnęłam po otrzymaną w prezencie trylogię Remigiusza Mroza pochłonęłam w dwie wieczory "Samsarę..."!

Książka "Samsara.." opowiada o podróży bez planu. Jak sam Autor mówi:

"To jednak nie będzie książka o Nepalu. Ani o Wietnamie, Laosie, Tajlandii, Kolumbii czy Mozambiku. To będzie książka o tym, co się dzieje, gdy pakujesz plecak i wychodzisz z domu z biletem w jedną stronę."

Źródło: empik.com i www.tomekmichniewicz.pl
Byliście kiedyś w takiej podróży? Bez planu, z celami rodzącymi się spontanicznie, z pomysłami realizowanymi ad hoc, zmianami tras kierowanymi złym lub dobrym przeczuciem? Prawie jak w piosence "Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie zdać o bilet..."... Ja szczerze mówiąc nie byłam (zresztą czego tu się spodziewać po takiej zwykłej turystyce jak ja), ale takiego polotu i spontaniczności zawsze bardzo zazdroszczę. I tym razem było tak samo. Czytając książkę i kolejne opowieści z Tajlandii, Laosu, Malezji, Singapuru, Nepalu, Kambodży i innych na poczekaniu wybieranych zakątków świata, czułam lekkie ukłucie zazdrości. Że nie mam tyle odwagi, żeby się zapakować i przeżyć taką przygodę życia. Że ja naraz zwiedzam jedno miejsce. Autor w jednej podróży zwiedził za to... pół Azji! Szaleństwo! No ale każdy podróżuje tak jak umie i jak lubi... mnie na razie po świecie najlepiej jeździ się pod opieką biura podroży. I na tym dywagacje o podróżowaniu tym razem zakończę... (ewentualnie odsyłam Was do zakładki Wygoda czy Przygoda?). A wracając do książki...

wtorek, 24 stycznia 2017

Fuerteventura - 5 razy "must see" - największe atrakcje wyspy.

Często spotykam się z opinią, że na Fuerteventurze można tylko wypoczywać i uprawiać sporty. Że wyspa jest "pusta", "piaszczysta" i "nie ma tu atrakcji". W żadnym wypadku się z tą opinią nie zgadzam. To fakt, że mniej tu miejsc do zwiedzania niż np. na Teneryfie lub na Lanzarote. Ale żeby nic nie było... to duża przesada! 

Tak więc, dla niedowiarków, prezentuję listę 5 "must see" na wyspie

1. Park krajobrazowy i rezerwat przyrody de las Dunas de Corralejo 

Rezerwat położony na północy wyspy koło kurortu turystycznego Corralejo zajmuje powierzchnię 2,6 tysiąca hektarów. Park krajobrazowy obejmuje teren ogromnych wydm utworzonych przez piasek nawiany z Sahary (oddalonej o około 100 kilometrów). Wydmy robią wspaniałe wrażenie, prawie jakby było się na afrykańskiej pustyni.

2. Oasis Park

Park botaniczno-zoologiczny znajdujący się mniej więcej w centralnej części wyspy jest atrakcją chętnie odwiedzaną zarówno przez rodziny z dziećmi, jak i dorosłych turystów. Każdy znajdzie tu coś dla siebie - karmienie żyrafy, pokazy sztuczek lwów morskich, plantacje kaktusów... Więcej o Oasis Parku możecie przeczytać w osobnym wpisie TUTAJ.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

„Pirania na kolację” Magda Bogusz


Źródło: http://muza.com.pl

Książka „Pirania na kolację” Magdy Bogusz opowiada o trwającej 1405 dni wyprawie dookoła świata. Bohaterowie książki - szalona i żądna przygód para Magda i Tomek – rzucają pracę, pakują plecaki i inwestując w podróż wszystkie oszczędności lecą do Stanów Zjednoczonych, gdzie zaczyna się ich przygoda. Chyba sami się nie spodziewają, że w ciągu niecałych 4 lat odwiedzą 27 krajów na 7 kontynentach, bo czas w podróży przez Stany Zjednoczone, Amerykę Środkową, Amerykę Południową, potem Australię i Azję Południowo-Wschodnią naprawdę szybko płynie...

Zawsze mam dylemat dotyczący książek opowiadających jak to łatwo jest rzucić pracę w korporacji i w poszukiwaniu przygód (lub sensu życia) wybrać się w podróż w najdalsze zakątki świata. Przed ich kupieniem zadaję sobie pytanie: czym ta książka różni się od wszystkich innych tego typu, które przeczytałam wcześniej? Przecież teraz niemal co druga książka opowiada tą samą, motywującą do zmiany życia, historię. Pisała o tym Elizabeth Gilbert w kultowej książce „Eat, Pray, Love (Jedz, Módl się i Kochaj)”, pisał Kacper Godycki-Ćwirko w książce „Sprzedaj lodówkę i jedź dookoła świata” (Pamiętacie? Opowiadałam o niej tutaj.), w pewnym sensie (chociaż o krótszych podróżach) pisała Joanna Grzymkowska Podolak w "Zakochani w świecie. Maroko" i "Zakochani w świecie. Indie", pisało też wielu innych autorów. Również i tym razem zadałam sobie to samo pytanie. Czy było warto czytać opowiem zaraz... Chciałabym najpierw podziękować Anicie M. z bloga Moje Pasje za miłą wymianę książkową, bo to dzięki niej dotarła do mnie „Pirania na kolację” i przyznać się, że jednym z czynników przez które zdecydowałam się na przeczytanie książki były piękne oczy kobiety z okładki. :)