niedziela, 5 lutego 2017

Czym jest samsara? - "Samsara. Na drogach, których nie ma." Tomek Michniewicz

"- Samsara - odparł z uśmiechem starszy nauczyciel. - Nigdy nie wiesz dokąd trafisz...
- Trafnie ujęte."


Ostatnio natknęłam się na książkę Tomka Michniewicza o tajemniczym tytule "Samsara. Na drogach, których nie ma.". Nie jest to nowość czytelnicza (książka jest z 2010 roku) i szczerze mówiąc nie mam wytłumaczenia dlaczego ją wcześniej przegapiłam, ale jako, że czytałam już jedną publikację Tomka ("Swoją drogą. Opowieść o trzech podróżach po inne życie") również tym razem długo się nie zastanawiałam. Złapałam "Samsarę" z półki i zabrałam ją do siebie do domu. I tak oto zanim sięgnęłam po otrzymaną w prezencie trylogię Remigiusza Mroza pochłonęłam w dwie wieczory "Samsarę..."!

Książka "Samsara.." opowiada o podróży bez planu. Jak sam Autor mówi:

"To jednak nie będzie książka o Nepalu. Ani o Wietnamie, Laosie, Tajlandii, Kolumbii czy Mozambiku. To będzie książka o tym, co się dzieje, gdy pakujesz plecak i wychodzisz z domu z biletem w jedną stronę."

Źródło: empik.com i www.tomekmichniewicz.pl
Byliście kiedyś w takiej podróży? Bez planu, z celami rodzącymi się spontanicznie, z pomysłami realizowanymi ad hoc, zmianami tras kierowanymi złym lub dobrym przeczuciem? Prawie jak w piosence "Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie zdać o bilet..."... Ja szczerze mówiąc nie byłam (zresztą czego tu się spodziewać po takiej zwykłej turystyce jak ja), ale takiego polotu i spontaniczności zawsze bardzo zazdroszczę. I tym razem było tak samo. Czytając książkę i kolejne opowieści z Tajlandii, Laosu, Malezji, Singapuru, Nepalu, Kambodży i innych na poczekaniu wybieranych zakątków świata, czułam lekkie ukłucie zazdrości. Że nie mam tyle odwagi, żeby się zapakować i przeżyć taką przygodę życia. Że ja naraz zwiedzam jedno miejsce. Autor w jednej podróży zwiedził za to... pół Azji! Szaleństwo! No ale każdy podróżuje tak jak umie i jak lubi... mnie na razie po świecie najlepiej jeździ się pod opieką biura podroży. I na tym dywagacje o podróżowaniu tym razem zakończę... (ewentualnie odsyłam Was do zakładki Wygoda czy Przygoda?). A wracając do książki...

Już sam wstęp obiecuje wiele:

"Nie wiedziałem, że będę pływał po rzece pełnej krokodyli i patrzył w lufy partyzanckich karabinów ani że po kilku dniach w dżungli  będę pił wodę wyssaną z bananowca. Nie wiedziałem też, że przyjdzie mi spać w pokoju za 350 dolarów za noc i że świat będę oglądał z grzbietu słonia. I dobrze. Bo po to się wyjeżdża, żeby nie wiedzieć, co będzie za zakrętem."

A ja obiecuję, że to co następuje po wstępie też wcale nie zawodzi. Tomek Michniewicz ma niesamowity dar oprowadzania po świecie. Opowiada o oglądanych przez siebie miejscach i przeżytych przygodach tak prawdziwie i emocjonalnie, że czytając wydaje się jakbyśmy to my sami przeżyli wszystko na własnej skórze. Tomek nie boi się wejść wgłąb dżungli, skorzystać z pomocy dopiero co poznanego człowieka, wybrać się na spotkanie z szamanem, tropić przemytników sztuki w Kambodży... jak się okazuje jedyne czego się boi to zjeść bijące jeszcze serce węża. Ale wcale go za to nie osądzam, bo nie ma takiego wytłumaczenia dla którego ja bym się tego zadania podjęła. A wy?

Czytanie o podróży Tomka przez Azję było dla mnie czystą przyjemnością. "Samsara..." to jedna z tych książek podróżniczych, które nie dość, że zachwycają przedstawianymi historiami i stylem literackim, to jeszcze pobudzają do przemyśleń i wręcz głębszej refleksji nad różnicami kulturowymi świata. Tomek pisze np. o tym jak traktowane są słonie, na których w Tajlandii jeżdżą turyści, potem o szalonych atrakcjach Patpongu m.in. o tzw. ping pong show, pokazuje ludzi, którzy przebijają sobie policzki mieczami lub na co dzień poskramiają najniebezpieczniejsze węże świata.

Z "Samsary..." wyciągnęłam jeszcze jeden fragment, który nie chce wyjść mi z głowy. A właściwie powinnam powiedzieć, że po przeczytaniu książki zamajaczyło mi w głowie nowe marzenie.... zobaczyć Himalaje! Nie mówię o wspinaczce, ona to na ten moment wyjątkowo wykracza poza moją strefę komfortu... ale gdyby tak zobaczyć Himalaje chociaż z daleka. Jak pisze Tomek "choćby i z dwustu kilometrów":

"Himalaje, kraina lodu. Góry, które przyciągają z niewytłumaczalną mocą. Wystarczy raz na nie spojrzeć, choćby i z dwustu kilometrów, i coś się w Tobie zmienia. Chodzi chyba o to obezwładniające wrażenie kruchości człowieka w porównaniu z potęgą natury.  Niewiele miejsc potrafi poruszyć coś w środku tak mocno. Na pewno diuny na Saharze i Wielki Kanion Kolorado, ale nic nie może się równać z widokiem słońca wschodzącego nad iskrzącymi się od śniegu szczytami najwyższych gór świata. To jest widok, który - wybaczcie patos, ale tak właśnie jest - zmienia życie."

Himalaje oficjalnie dopisuję do listy miejsc "do zobaczenia"... i chociaż lista na razie tylko rośnie, a mało z niej wykreślam to mam nadzieję, że wiosna 2017 to zmieni. Miałam niestety miały podróżniczy zastój, ale wszystko powoli się układa i zapowiada się ciekawy podróżniczo rok! Oby któreś z moich marzeń się spełniło... Tymczasem na koniec odpowiem jeszcze na pytanie zadane na samym początku "recenzji". Czyli, czym w ogóle jest ta tajemnicza samsara...?

"Samsara - w hinduizmie i buddyzmie wędrówka dusz, nieustający cykl zmiany, narodzin i śmierci, w którym kolejne wcielenie jest wynikiem działań w życiu obecnym."

Teraz tytuł książki jest już w pełni zrozumiały!


Przeczytana książka: "Samsara. Na drogach, których nie ma.", Tomek Michniewicz, Wyd. Otwarte na świat, 2010

7 komentarzy:

  1. Ciekawa książka. Fajny blog.Ja też lubię podróżować - idealny dla mnie. Będę zaglądać częściej. Obserwuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie do poznania książki. Ostatni cytat, czyli o tym, czym jest samsara jest niezwykły i mówi praktycznie wszystko. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tego, co pamiętam, samsara to też nawa jakiegoś lokalnego, pustynnego wiatru, ale to też dobrze by pasowało do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę! Dziękuję za miłe słowa! Wpadaj koniecznie. :) Pozdrawiam!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę polecam! Zresztą nie tylko tą książkę Tomka Michniewicza - świetnie potrafi opowiadać o świecie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O proszę! O tym nie wiedziałam! :)
    To prawda, pasuje idealnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezwykle egzotyczne miejsce o pięknej nazwie. Z pewnością w tym życiu tam nie zawitam ale poczytam chętnie :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że moje przemyślenia Cię zainspirowały! :) Wpadaj częściej! Do usłyszenia!