wtorek, 22 sierpnia 2017

PIERWSZY RAZ SAMOLOTEM – Jak pokonać strach? 10 rad co można zrobić, żeby mniej bać się lotu samolotem cz.1.

Zawsze bałam się latać samolotem. Aż do 24 roku życia na wakacje jeździłam tylko samochodem lub autokarem. Za nic nie wyobrażałam sobie wsiąść do samolotu. Aż przyszła ta decyzja... wsiadam i lecę na wymarzony wyjazd, albo rezygnuję z wyjazdu. W końcu każdy z nas staje przed taką decyzją, bo przecież do większości miejsc na świecie trudno (albo wręcz niemożliwe jest) dojechać drogą lądową.

Dla mnie pierwszym krokiem do przełamania lęku przed lataniem było podjęcie decyzji o wylocie na wakacje i uświadomienie sobie, że w celu realizacji mojego marzenia muszę odłożyć lęk na drugi plan. Decyzję podjęłam szybko. Potem dopiero zaczęły się kolejne schody.

Decyzja podjęta, wyjazd zarezerwowany, ale lęk i niepokój pozostały. Mimo ogromnej chęci na wyjazd, silnej motywacji i wiedzy o tym, że zrealizuje się moje marzenie w tyle głowy zostały lękliwe myśli: „A co będzie jeśli...?”, „A jakie to jest uczucie...?”. Biłam się z nimi dość mocno póki nie wykonałam kilku kroków dla mojej psychiki:


1. Zaczęłam rozmawiać z przyjaciółmi, którzy już lecieli samolotem i prosić ich o rady jak poradzić sobie z pierwszą podróżą.

Rozmowy mocno mi pomogły. Upewniły, że z wielu osób z którymi rozmawiałam prawie nikt nie przeżył trudnych lotów z turbulencjami, nieprzyjemności fizycznych jak wymioty podczas startu czy lądowania. Wszyscy opowiadali o śmiesznych sytuacjach na pokładzie, nikt nie miał traumatycznych przeżyć po których stwierdziłby, że nigdy już nie wsiądzie do samolotu. Przez to, że powiedziałam znajomym o moich lękach, nie straszyli mnie, a upewniali, że wszystko będzie dobrze. Poza tym ludzie, którzy dużo latają i mają w tych sprawach doświadczenie mają swoje sposoby na radzenie sobie np. z zatykaniem się uszu podczas zmian ciśnienia, trudnościami z zasypianiem podczas lotu, z tym jak „wysiedzieć długą podróż” itd..Warto ich było o nie zapytać, bo w ten sposób oszczędziłam sobie wielu nieprzyjemności.

2. Zaczęłam robić rozeznanie w internecie – na stronach lotnisk – dotyczące zasad bezpieczeństwa podczas lotu, rzeczy które można, a których nie można przewozić w danym bagażu, a nawet rozkładu i wyglądu lotnisk. 

 

Przygotowanie się w najmniejszym detalu do podróży pomogło mi w dużej mierze ograniczyć stres. Pierwszy raz leciałam z lotniska Modlin, co moim zdaniem bardzo ułatwiło mi całe to przeżycie, bo lotnisko jest małe i w sumie nie da się na nim zgubić. Polecam Wam (jeśli to możliwe) na pierwszy wylot wybrać małe lotnisko np. właśnie Warszawa Modlin, Łódź Lublinek czy (moim zdaniem bardzo przyjazne) Lotnisko Ławica w Poznaniu. Wylot z Okęcia może być dodatkowym stresem, bo lotnisko jest duże i odnalezienie się na nim wymaga już większej wiedzy organizacyjnej (chociaż nie straszę i nie uważam, że jest to niemożliwe). Przed podróżą dokładnie przestudiowałam dostępną na stronie www mapkę lotniska, żeby wiedzieć gdzie mam się stawić na odprawie, gdzie nadać bagaż, gdzie jest kontrola bezpieczeństwa itd..





Ponieważ leciałam tylko z bagażem podręcznym kilka razy czytałam jak się zapakować, co mogę włożyć w bagaż, a czego nie. Chciałam uniknąć niemiłej sytuacji wyjmowania rzeczy z bagażu i kupowania potem ich substytutów na miejscu za granicą. Na szczęście doskonale mi się to udało. O tym, na co należy zwrócić uwagę, napiszę w następnym poście.

Czytałam na forach co trzeba wyjąć z torby podczas kontroli bezpieczeństwa, jak się podczas kontroli zachować. Zapakowałam bagaż tak, żeby rzeczy, które będę musiała wyjąć były na wierzchu i żeby łatwo było mi je wyjąć i potem schować. Specjalnie nie zakładałam biżuterii, paska do spodni – chciałam ograniczyć ilość czynności, które będę musiała wykonać po raz pierwszy przechodząc tę procedurę.

Na lotnisko pojechałam wiedząc gdzie zaparkuję (warto wcześniej zarezerwować parking z dowodem na lotnisko), jak dostać się stamtąd na terminal, gdzie mam pójść z bagażem podręcznym na kontrolę bezpieczeństwa, gdzie skierować się potem. Szłam „na pewniaka” jakbym robiła to już nie raz. I ta pewność mocno poprawiła moje samopoczucie.

3. Wyposażyłam się w różne umilacze podróży i przedmioty, które mnie odstresują. 

 

Zabrałam polecaną przez wszystkich gumę do żucia (pomaga przy starcie i lądowaniu, bo zapobiega mocnemu zatykaniu się uszu), suche wafelki do przegryzania (jak się stresuję to nie mam apetytu, ale jak wy macie to spokojnie pakujcie kanapki albo przekąski), w strefie bezcłowej po kontroli bezpieczeństwa (nie wolno przenosić płynów przez kontrolę bezpieczeństwa) kupiłam butelkę wody na podróż. Zabrałam też poduszeczkę podróżną, by wygodnie się położyć na fotelu i gruby sweter do okrycia się przed chłodem z klimatyzacji. Poza tym wzięłam muzykę na mp3, którą bardzo lubię i która wprawia mnie w dobry i spokojny humor - do słuchania przed startem i podczas lotu (na czas startowania i lądowania urządzenia elektroniczne muszą zostać wyłączone). Jeśli odczuwacie silny lęk polecam przed lotem przesłuchać jeden z treningów relaksacyjnych np. metodą Schultza lub Jacobsona. Dostępne są one w serwisie Youtube. Wprowadzają w stan rozluźnienia i relaksacji i powinny pomóc uspokoić się na ten krótki okres wznoszenia maszyny w powietrze. Książka do czytania podczas lotu, krzyżówki i sudoku miały odciągnąć mój umysł od faktu, że jesteśmy wysoko w przestworzach. Niektórzy wspomagają się przed lotem alkoholem. Ja uważam, że nie jest to potrzebne. Rozluźnienie jest tylko pozorne, a jeśli ktoś pierwszy raz leci samolotem i nie wie jak jego organizm zareaguje na przyspieszenie czy nagłe zmiany ciśnienia, to uważam, że nie ma po co kusić losu i narażać się na fizyczne konsekwencje picia alkoholu. Jeśli chcecie się koniecznie rozluźnić to już prędzej napiłabym się melisy. :)

 4. Nie jadłam przed lotem. 

 

Przyznam się szczerze, że przed lotem nie byłam w stanie nic zjeść. Żołądek miałam zupełnie skurczony ze stresu. Z perspektywy czasu myślę, że to dobrze, bo odpadł mi stres związany z sensacjami żołądkowymi przed i podczas lotu. Oczywiście nie namawiam, żeby się nie wiadomo ile głodzić. Po prostu lepiej nie jeść na jakiś czas przed podróżą. Konieczne jest jednak pamiętać o odpowiednim nawodnieniu. Tym bardziej jeśli nie jecie, pijcie wodę z minerałami! I zapakujcie kanapki do bagażu... gwarantuję, że po wylądowaniu Wasz organizm od razu upomni się o ominięty we wcześniejszym posiłku limit kalorii!
 

5. Dobrze, gdy w pierwszą podróż samolotem wybieramy się z osobą zaufaną. 

 

Zawsze łatwiej stawić czoło lękowi, gdy za rękę trzyma nas ukochany, przyjaciółka lub rodzic. Wsparcie psychiczne ze strony osoby której ufamy (najlepiej jeśli ta osoba już wcześniej latała samolotem) jest nieocenione. Zwykłe przytulenie, słowa otuchy czy nawet rozmowa, która rozprasza nasz umysł od myślenia „o głupotach” pozwala uniknąć ataku paniki i zredukować stres. Warto pamiętać o tym, by podejść do odprawy razem i poprosić o miejsca obok siebie. Wówczas podczas startu można np. trzymać się na rękę. Jeśli to w jakiś sposób ukoi Wasze nerwy można też poprosić osobę przydzielającą miejsca o fotele blisko toalety. O ile jeszcze nie zostały zajęte i o ile nie są dodatkowo płatne, nie powinno być problemu z załatwieniem tej sprawy. Jeśli chcecie skorzystać z tej rady pamiętajcie jednak, żeby wcześniej pojawić się na lotnisku tak, by być na początku kolejki do odprawy biletowej. Jeśli dojedziecie na lotnisko chwilę przed zamknięciem bramek to oczywiste, że nie będzie już wyboru miejsc, a może się też zdarzyć, że zostaniecie ze swoją osobą towarzyszącą rozdzieleni i będziecie siedzieć w rożnych częściach samolotu na pozostałych miejscach.

 
Ciąg dalszy w następnym wpisie. :) 
Czy dotychczas opisane przeze mnie rady wydają się Wam przydatne? 

DRUGA CZĘŚĆ WPISU "Pierwszy raz samolotem - Jak pokonać strach?" do przeczytania TUTAJ.

3 komentarze:

  1. Justyna Kwiatkowska22 sierpnia 2017 18:55

    Rady jak najbardziej przydatne! Zwłaszcza umilacze w podróży :) Po ostatnim locie wiem jak bardzo są potrzebne... :P
    Pozdrawiam serdecznie!
    w-fotelu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nigdy specjalnie nie bałam, ale moja dobra znajoma bardzo i latać musiała naprawdę często...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pierwszy raz leciałam niestety sama, więc byłam zdana na siebie. I właściwie lęk przed podróżą towarzyszył mi do momentu zajęcia miejsca, ale za to przez kilka poprzedzających lot tygodni. Tak mi zostało do dzisiaj, stresuję się na kilka tygodni przed wylotem do momentu wejścia na pokład i zapięcia pasów. Potem przychodzi jakiś taki błogi spokój, a z samego lotu czerpię przyjemność.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że moje przemyślenia Cię zainspirowały! :) Wpadaj częściej! Do usłyszenia!