wtorek, 15 marca 2016

Smakując Toskanię

Zabrałam Was w podróż po Ligurii i Toskanii. Jutro pojawi się kolejny wpis, tym razem opisujący jedno z najlepiej znanych miejsc we Włoszech - Pizę, ale tymczasem w ramach przerywnika chciałabym Was zainspirować trochę toskańskimi smakami. 

Do napisania tych kilku słów zainspirowała mnie książka "Smakując Toskanię" Beth Elon (wydawnictwa Pascal), o której powiem na samym końcu.

Kiedy wyjechałam do Włoch, z włoskiej kuchni znałam pizzę, różne makarony, risotto i kilka serów jak mozarella czy grana padano. Na tyle, żeby wiedzieć, że włoska kuchnia mi smakuje, ale jak się na miejscu okazało o wiele (naprawdę o wiele!) za mało. Pierwsze dni we Włoszech były kulinarną przygodą. Początkowo mało związaną z gotowaniem od zera (przyznam, że tego dopiero się uczę), a bardziej z próbowaniem jedzenia w lokalnych knajpkach, restauracjach i kupowaniem w marketach po kolei wszystkiego co wpadło mi w ręce. Włoskie szynki (prosciutto cotto, prosciutto crudo...), sery (mozarella di Bufalla, gorgonzola, mozarella, pecorino, grana padano, parmiggiano reggiano...), makarony (wyobraźcie sobie moje zdziwienie w markecie, gdy dwa rzędy półek po dwóch stronach alejki zajęte były przez różnokształtne makarony o różnych przeznaczeniach), cudowne włoskie wina (białe, czerwone, musujące...), pieczywo smakujące zupełnie inaczej niż polskie, włoskie chipsy, przyprawy, sosy... aż trudno to wszystko zliczyć i wymienić. A na samo wspomnienie burczy mi już w brzuchu! Zachłysnęłam się włoską kuchnią i im więcej jej próbowałam, im bardziej ją poznawałam tym okazywała się bardziej kompleksowa i do zasmakowania było coraz więcej.


Włochy to kulinarny raj. Pochodzą stąd nie tylko te spopularyzowane na świecie podstawy jak pizza, lasagne, spaghetti czy ravioli, ale każdy z regionów ma własne dania charakterystyczne przez wzgląd na swoją historię, warunki naturalne i lokalne uprawy. Na przykład Piemont słynie z "potraw w lasu", często je się tutaj ristotto z grzybami, trufle. Na północy Włoch słynna jest też polenta, czyli "papka" z mąki kasztanowej lub mąki kukurydzianej z dodatkiem sera i różnych sosów. To potrawa biedaków, którzy w dawnych czasach zamieszkiwali te regiony. Południe specjalizuje się przede wszystkim w owocach morza, czyli frutti di mare. Chociaż to ogromne uogólnienie. 


O włoskiej kuchni powstają ciągle kolejne tomy książek. Dotychczas zwykłe książki kucharskie, teraz oprócz przepisów przedstawiają też całe regiony, ich historię i powód dlaczego taka, a nie inna kuchnia gości na stołach Włochów w różnych regionach Italii. Taka właśnie jest książka "Smakując Toskanię" Beth Elon. 


"Smakując Toskanię" to podróż turystyczno-kulinarna po jednym z najpiękniejszych regionów Włoch. Autorka mieszka we Włoszech i od zera odkrywała tutejszą kulturę i kuchnię. Swoje notatki i przemyślenia przekształciła w książkę, która teraz każdemu miłośnikowi kuchni włoskiej i zwiedzania Włoch pozwoli na nowo odkryć zagłębie włoskiej kuchni - Toskanię. 

Toskania w książce podzielona została na 10 regionów (Lunigiana i okolice Carrary, Valle del Serchio i Garfagnana, Valdinievole i Svizzera Pesciatina, Pistoia i podnóza Apeninów, Mugello, Casentino i dolina Tybru, Valdichiana i Crete Senesi, Montelupo Fiorentino i San Miniato oraz Val d'Era, Marina di Pisa i północ Maremmy, Maremmy i zachodnie zbocza Monte Amiata). Każdy z nich na początku opisany jest od strony zwiedzania - atrakcyjności zabytków, tutejszej historii itd., potem od strony lokalnej kuchni, a na koniec podane są przepisy tradycyjnych toskańskich, regionalnych restauracji. Każdy z działów niesie za sobą ogromną wartość merytoryczną i przyznam, że kilka z przepisów zaznaczyłam sobie jako "do ugotowania".

"Smakując Toskanię" Beth Elon to tym razem książka przede wszystkim dla miłośników kuchni. Mniej dla podróżników i turystów. Chociaż są tutaj szczegółowe opisy regionów również od strony turystycznej to polecam ją tylko tym, którzy Toskanię będą zwiedzać bardzo kompleksowo (może tam mieszkać), bo większość opisanych miasteczek to małe, nieznane miejsca. Na pewno przypadną do gustu tym, którzy lubią zwiedzać mało utarte szlaki i poznawać to co mało znane - prawdziwy krajobraz Toskanii.

Koniecznie kupcie natomiast książkę, jeśli fascynuje Was włoska kuchnia. Dowiedzie się stąd naprawdę wiele o tradycjach poszczególnych włoskich regionów. Wspaniała gama włoskich przepisów może Wam się natomiast przydać do rozszerzenia kuchennych horyzontów. :)

Mój włoski makaron <3

Mnie książkę czytało się bardzo miło. Razem z nią przeniosłam się z powrotem do moich pysznych Włoch, ale uprzedzam, że napisana jest ona specyficznie i na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Przed zakupem przeczytajcie kilka urywków, żeby być pewnym, że tematyka na pewno trafia w Wasz smak. :)

Tym natomiast którzy szukają podróżniczych inspiracji związanych z Toskanią polecam jeszcze raz książkę "Głosy Toskanii". Pisałam niej tutaj -> "Głosy Toskanii".

1 komentarz:

  1. Jejku, coś czuję, że to naprawdę smakowita książka! ;) Już dodałam ją do kolejki "do przeczytania" i kiedyś na pewno po nią sięgnę. Chętnie dowiem się więcej o włoskiej kuchni, ponieważ przeważnie jadąc w dane miejsce, tak zachwycam się architekturą i ludźmi, że nie zdążę skupić się na jedzeniu :D Na przykład będąc we Włoszech w sześciu miastach, wypadło mi zupełnie z głowy spróbowanie...pizzy. Tak, byłam we Włoszech i nie spróbowałam pizzy. Do tej pory mnie to bawi :D Wina lokalnego niestety również nie spróbowałam, bo byłam na lekarstwach... za to nie powstrzymało mnie to od sięgnięcia po lody mniam! Najlepsze na świecie <3 Muszę koniecznie wrócić i spróbować także innych tamtejszych smakołyków.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że moje przemyślenia Cię zainspirowały! :) Wpadaj częściej! Do usłyszenia!