środa, 30 listopada 2016

Najlepsza wioska wakacyjna Riwiery Weneckiej - Villaggio San Francesco + porady co zabrać ze sobą na wakacje w domku letniskowym?

Villaggio San Francesco to pięciogwiazdkowa wioska wakacyjna leżąca w miejscowości Duna Verde, w jednej z gmin Caorle. Obie te miejscowości Riwiery Weneckiej to, jak już wspominałam, idealne miejsca na wypoczynek dla rodzin i wioska Villaggio San Francesco również doskonale się w ten typ wypoczynku wpisuje.




Zlokalizowana na obrzeżu miejscowości Duna Verde, około 9,5 km od centrum Caorle, 4 km od Eraclea Mare i 24 kilometry od Lido di Jesolo, wioska ma powierzchnię 33 hektarów. Na tym ogromnym, ogrodzonym terenie zlokalizowane jest spokojnie kilka tysięcy miejsc noclegowych w domkach wakacyjnych, mobilhome'ach, chaletach, bungalowach, ale też na polach namiotowych i miejscach do ustawienia camperów. Oprócz "infrastruktury mieszkalnej", że tak ją nazwę, na terenie wioski znajduje się też supermarket, lodziarnie, pizzerie, restauracje z włoską kuchnią, bary, sklepy z pamiątkami, z ubraniami, z wyrobami z weneckiego szkła i część sportowa. Dla sportowców przygotowane są boiska sportowe i baseny. Osobna część basenowa wygrodzona jest też dla rodzin - w tej części znajdują się brodziki i zjeżdżalnie dla starszych i młodszych dzieci. Dla dzieci oprócz basenów w sezonie prowadzone są też animacje w języku włoskim.


Villaggio to wiele domków położonych w zadbanym lesie nadmorskim, przy samej plaży. Plaża ma 18 kilometrów długości i gdybyście się uparli moglibyście dojść nią do Caorle. Wzdłuż plaży ciągnie się ścieżka spacerowa - idealna dla biegaczy, a w morze co chwilę wchodzą pomosty spacerowe i do połowu ryb (wspominałam już, tutaj - będzie to dobre miejsce na wakacje dla wędkarzy). Z pomostów można też co wieczór obserwować piękny zachód słońca. We wpisie o Duna Verde (tutaj) pisałam już, że plaża jest szeroka, piaszczysta, wejście do morza jest łagodne i bardzo długo jest płytko. To sprawia, że warunki do kąpieli są wręcz idealne dla rodzin! 


Fragment plaży przy Villagio San Francesco jest też wydzielony dla zwierząt. Plaża dla psów cieszy się ogromnym powodzeniem. Psy mogą kąpać się od godziny 18 do 10 następnego dnia i w ciągu dnia w godzinach 13-15. W wiosce na czworonożnych gości czeka jeszcze więcej uciech: m.in. osobisty trener i zbiegi SPA. Więcej informacji można przeczytać tutaj.

Wioska oferuje różne typu zakwaterowania. Opisane są one tutaj: http://www.villaggiosanfrancesco.com/en/village-caorle Najbardziej "luksusowe" są wybudowane w zeszłym roku mobilhome'y położone w pierwszej linii brzegowej (od plaży oddziela je tylko siatka). 



Mobilhome'y są bardzo nowoczesne. Składają się z pokoju dziennego z kanapą, stołem i telewizorem, w pełni wyposażonego aneksu kuchennego (nawet z mikrofalówką, garnkami, talerzami, sztućcami i mokką), dwóch sypialni i dwóch łazienek. 
 
 
 


Każdy mobilhome ma duży taras i własny fragment sztucznie usypanej tuż przy domku plaży z leżakami. Ponieważ do prawdziwej plaży (gdzie leżaki i parasole są płatne) jest rzut beretem większość mieszkańców mobilehome'ów odpoczywa i opala się tutaj. Każdy domek ma też własne przypisane miejsce parkingowe na samochód (to się tyczy dosłownie wszystkich domków w ośrodku).



Czy mam jakieś rady dla tych jadących na wakacje do mobilhome'u w wiosce Villaggio San Francesco?


Po pierwsze: nie musicie się martwić o zabieranie przyrządów kuchennych - ja zabrałam sztućce, kubki, miseczki i talerzyki plastikowe, mały czajnik elektryczny itp. (to co zawsze potrzebne jest na taki wyjazd) i nic z tego mi się nie przydało. Kuchnia jest naprawdę świetnie wyposażona. Także nie ma po co wozić wszystkiego w tą i z powrotem.

Po drugie: zabierzcie płyn do mycia naczyń, gąbeczkę do zmywania, ścierki kuchenne do wycierania naczyń i uniwersalne nawilżone chusteczki do sprzątania, worki na śmieci.

Po trzecie: oprócz Waszych osobistych kosmetyków zabierzcie też mydło do rąk do położenia w łazience (dostaniecie w zestawie takie malutkie mydełka, ale ja np. wolę myć ręce mydłem w płynie).

Po czwarte: jeśli macie, polecam Wam zabrać ze sobą farelkę. Do dwóch celów: po pierwsze we wrześniu czasami rano jest chłodno (domek nie jest zbyt szczelny i szybko traci temperaturę którą nagrzewa się w ciągu dnia), po drugie żeby ogrzewając trochę osuszyć powietrze w domku, bo po kąpielach pod prysznicem robi się dość wilgotno. Pomaga wietrzenie, ale drzwi nie mogą być ciągle otwarte, bo wtedy z kolei do domku wpadają "zielone robaczki". Szczerze mówiąc nie wiem co to za robaki - nie są szkodliwe, nie gryzą, nie przeszkadzają, po prostu istnieją. Wyglądają trochę jak żuczki ale latają i są jasnozielone.... i we wrześniu było ich wszędzie mnóstwo. Przy okazji kolejna rada: jeśli ktoś nie lubi "nieproszonych gości w domu" zabierzcie też moskitierę na drzwi tarasowe.

Po piąte: Włosi śpią pod prześcieradłami i ewentualnie pod kocem. Dlatego w mobilehome'ach nie znajdziecie kołder. Jeśli jest to dla Was coś niezbędnego do zaśnięcia, albo marzniecie w nocy - kołdry albo grubszy koc zabierzcie z domu. Moim zdaniem koc spokojnie wystarczał do okrycia się, ale wiem, że jest to sprawa gustu.

Po szóste: Włosi mają inne gniazdka. W zależności od tego gdzie się nocuje (często w ekonomicznych hotelach podczas wycieczek objazdowych jest z tym problem) zdarza się, że w pokoju są tylko gniazdka włoskie, nie ma europejskich, a wtedy naładowanie telefonu, aparatu czy podłączenie czajnika graniczy z cudem. W Villaggio San Francesco w domku większość gniazdek to takie dostosowane do wtyczek europejskich, ale uprzedzam ogólnie: jadąc do Włoch warto zabrać ze sobą adapter!

Po siódme: w kuchni na wyposażeniu jest moka i grzechem jest jej nie wykorzystać. Koniecznie kupcie w markecie kawę do moki - jest to specyficzny typ kawy odpowiednio zmielonej. Jak używać moki możecie nauczyć sie z jednego z wielu filmików instruktażowych na YouTube np. tutaj. Polecam Wam kawę Pellini (jak na zdjęciu) tylko koniecznie szukajcie czy na opakowaniu jest napis "per moka".




Myślę, że porady te powinny się odnosić też do reszty domków w obiekcie, ale niestety ich od środka nie widziałam, więc za nie nie ręczę. :)



Co jeszcze warto wiedzieć?



We Włoszech obowiązuje sjesta. W godzinach 13-16 ośrodek trochę zamiera - obowiązuje czas ciszy. Można oczywiście opalać się na plaży i korzystać z urlopu, ale zamknięte się sklepy (w tym market) i restauracje, nie odbywają się animacje.

Meldując się w wiosce otrzymujemy bransoletkę, która wpuszcza nas na teren hotelu i plaży, numery rejestracyjne naszego auta są zapisane tak, że komputer wpuszcza tylko samochody osób aktualnie mieszkających w wiosce, dostajemy tez indywidualny kod do Wi-fi (w mobilehome'ach był darmowy, w innych domkach obowiązuje dzienny limit czasu i transferu) i kartę do klimatyzacji (w mobilehome'ach darmowa). Opłaty za pobyt (z opłatą klimatyczną - obowiązkowo płatna na miejscu) dokonuje się w kasie wioski. Tam można też wykupić wycieczki np. rejs do Wenecji lub wycieczkę lokalnym szlakiem winnym.

Na terenie wioski jest supermarket, gdzie można kupić wszystkie potrzebne produkty spożywcze, kosmetyczne itd. Ceny są porównywalne do tych w Caorle czy Eraclei Mare, więc jeśli nie macie ulubionego włoskiego marketu (my np. specjalnie jeździliśmy do Famili i Conada) możecie spokojnie robić zakupy tutaj. Polecam wino z nalewaka za 2 Euro za 1,5 litra. Zimne smakowało wspaniale!




Gdybyście podczas planowania wyjazdu do Villaggio San Francesco mieli jakieś pytania, piszcie! Ja moje wakacje w tym ośrodku wspominam wspaniale, mam nadzieję, że wy też będziecie! :)

Źródła:
- http://www.villaggiosanfrancesco.com/en/bi-dog-beach
- http://www.villaggiosanfrancesco.com/en/village-caorle

6 komentarzy:

  1. No i zatęskniłam za wakacjami, choć ogólnie, to zdecydowanie wolę taką śnieżną zimę, jaką w tej chwili mam za oknem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wino z nalewaka? Pierwszy raz widzę coś takiego! I to jest po prostu genialne. Spróbowałabym go, oj spróbowała. Lubię takie domki. Mają swój klimat i kojarzą mi się z obozami sportowymi i wieczorem panieńskim mojej kuzynki :P Spacer plażą do innej miejscowości oraz rejs do Wenecji lub wycieczka szlakiem winnym - wszystko mnie zachęca do odwiedzin tego miejsca. No i ten piękny zachód słońca. Ajj aż chciałoby się wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No w górach zima musi być piękna! Zazdroszczę. :) W mieście niestety jest bardziej uciążliwa niż urokliwa, więc ja myślami, a niedługo też mniej wirtualnie - uciekam w miejsca cieplejsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawda! Cudowne w swojej prostocie. :) I jakie pyszne! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, w górach też jest bardzo uciążliwa, są dni, gdy uziemia nas w domu i nawet dziecka do przedszkola nie można dowieźć, a np. dziś mieliśmy w nocy -14 i awarię pieca, więc sobie wyobraź, co się działo ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. I wiesz co...buzia mi się rozdziawiła na myśl o wakacjach :) Chętnie bym się wybrała...mogę nawet zapakowana aż po sam sufit ;)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że moje przemyślenia Cię zainspirowały! :) Wpadaj częściej! Do usłyszenia!