sobota, 31 grudnia 2016

5 wpisów o podróżach, które w 2016 roku czytaliście najchętniej!

Wielkimi krokami nadchodzi 2017 rok i wszędzie, gdzie się nie obejrzeć, trwa czas podsumowań. Największe hity radiowe 2016 roku, najśmieszniejsze wpadki w telewizji, najchętniej oglądane filmy w kinach, najczęściej kupowane DVD, najbardziej wpływowi ludzie 2016 roku... można by tak mnożyć w nieskończoność. Pewnie macie już dość.

Dlatego z góry Was przepraszam, ale ja też postanowiłam w tym roku trochę podsumować. Muszę przyznać, że 2016 rok był dla Poradnika Turystycznego Myślenia bardzo udany. Chętnie wchodziliście na bloga i czytaliście, coraz częściej komentowaliście (co bardzo mnie cieszy, bo fajnie jest wiedzieć, że jednak ktoś siedzi po drugiej stronie i faktycznie interesuje go to co piszę i myślę). ❤️❤️ Dziękuję, że jesteście!! ❤️❤️ Moim noworocznym postanowieniem jest prowadzenie dokładniejszych statystyk, żebym na koniec 2017 roku mogła Wam dokładnie powiedzieć ilu Was było, ilu pisało, ilu Poradnik polubiło. Ale to za rok...
Tymczasem, chciałabym Wam przypomnieć wpisy, które w 2016 roku najczęściej czytaliście.


Post był jednym z pierwszych jakie powstały na tym blogu, a cieszy się nadal niesłabnącą popularnością. Mnie to bardzo cieszy, bo to znaczy, że udało mi się w nim uchwycić chyba kilka ciekawych porad. :) Mediolan jest dla mnie miastem sprzeczności, o czym mogliście przeczytać też tutaj, ale myślę, że warto go zobaczyć. Tym bardziej, że loty do Bergamo (o którym ciągle obiecuję sobie napisać post) nadal są tanie, więc nic tylko lecieć i zwiedzać!


Wpis możecie przeczytać TUTAJ.


Wyjazd do Wenecji był dla mnie wyjątkowy. Od dawna (w sumie to od zawsze) o nim marzyłam i gdy w końcu moje marzenie się spełniło... ani trochę się nie zawiodłam. Wenecja poza szczytem sezonu jest tak piękna i romantyczna, jak opisują ją wszystkie przewodniki, filmy i książki. Tym bardziej cieszę się, że chętnie czytacie o niej na moim blogu (również tutaj, tutaj i tutaj) i że mogę Wam pomóc zaplanować jak najlepiej podróż do tego wspaniałego miejsca. 


Wpis możecie przeczytać TUTAJ.


NUMER 3, czyli już podium - Kiedy kupić wakacje w najlepszej cenie?

Temat tego, kiedy najlepiej kupić wyjazd na wakacje, jest teraz bardzo aktualny. Ciągle trwają promocje First Minute i jeszcze na początku 2017 roku będzie można zaplanować wyjazd na lato w lepszej niż potem w sezonie cenie. Widzę, że rady, które zawarłam w poście (i w jego drugiej odsłonie: tutaj) do Was trafiają, bo coraz częściej piszecie do mnie z prośbą o pomoc w wyborze wakacji. Super! Dziękuję za zaufanie! Na Wasze maile chętnie odpisuję, ale proszę o cierpliwość, bo ja działam sama, a maili przychodzi do mnie naprawdę dużo. :)


Wpis możecie przeczytać TUTAJ.


Podobnie jak w przypadku wpisu o Mediolanie, jest to jeden z pierwszych jakie pojawiły się na blogu. A czytacie go codziennie (szczególnie latem, gdy pewnie wielu z Was wybierało się w podróż autem). Dziękuję! Tematyka jest trochę inna niż reszty wpisów tutaj, ale pewnie zauważyliście, że w zeszłym roku spędziłam wiele czasu jeżdżąc samochodem między Polską, a Włochami (czytaj: tutaj, tutaj), więc trochę doświadczenia w temacie mam. Mam nadzieję, że moje rady wam się przydają. A ja może kiedyś ten post zaktualizuję... bo od czasu jego pisania nauczyłam się jeszcze kilka sztuczek. :)


Wpis możecie przeczytać TUTAJ.

I niekwestionowany NUMER 1, czyli złoty medal wędruje do - Czy bezpiecznie jest jechać do Maroka?

Wiem, że w obecnych niebezpiecznych czasach temat podróżowania jest kontrowersyjny. Czytaliście wpis: "Bezpieczne podróżowanie w (nie)bezpiecznych czasach"? Wiele osób mówi "nie podróżuj, przecież to takie nieodpowiedzialne, nie wiadomo co może się stać". Ja mimo to do podróżowania namawiam i sama dalej wyjeżdżam. Są miejsca zagrożone faktyczną wojną, gdzie nie ryzykowałabym podróży, ale przecież reszta świata stoi otworem. Fakt, że szukacie informacji o Maroku... że chcecie tam wylatywać bardzo dobrze świadczy. Kiedy ja byłam w Maroku 1,5 roku temat kraj ten zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Czułam się tam bezpiecznie i myślę, że wy też będziecie. Podobnie jak w innych miejscach, które odwiedziłam. Także podróżujcie!


Wpis możecie przeczytać TUTAJ.


Robiąc te statystyki wyciągnęłam kilka wniosków, dotyczących tego co lubicie czytać i w czym mój blog jest chyba inny od pozostałych. Postaram się w Nowym Roku iść w kierunku porad praktycznych i porad dotyczących bezpieczeństwa w podróży, bo widzę, że to Was mocno interesuje. Chcecie?

Będę jednak bardzo szczęśliwa, jeśli się wypowiecie. To teraz dobry moment na zmiany i postanowienia, więc słucham... O CZYM CHCIELIBYŚCIE W 2017 ROKU CZYTAĆ W PORADNIKU TURYSTYCZNEGO MYŚLENIA? Co najbardziej Wam się tu podoba? Czego brakuje? Liczę na Wasze sugestie... w duchu noworocznych zmian na pewno wezmę je pod uwagę.

A korzystając z okazji, że już mam Waszą uwagę (o ile dotrwaliście do końca wpisu) chciałabym Wam życzyć wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. 🎉🎉 Żeby rok 2017 był pełen pięknych chwil, uśmiechu i szalonych podróży. Niech spełniają się wszystkie Wasze wyjazdowe marzenia! 🌴☀️✈️

Pozdrawiam Was ciepło i mam nadzieję, że wrócicie tutaj w Nowym Roku!

Justyna
Poradnik Turystycznego Myślenia

czwartek, 22 grudnia 2016

Oasis Park (Fuerteventura)- oaza radości dla rodzin z dziećmi.

Oasis Park to ogromny ogród zoologiczno-botaniczny. Park o powierzchni około 80 hektarów składa się z części przyrodniczej, gdzie można oglądać przeróżne odmiany roślin ze wszystkich zakątków świata (palmy, kaktusy i inne tropikalne okazy) i części ze zwierzętami, gdzie można podziwiać m.in. żyrafy, lemury, krokodyle czy wielbłądy. Jest to bez wątpienia najlepsza atrakcja na Fuerteventurze dla rodzin z dziećmi. Chociaż nie tylko dla nich!


Oasis Park zrobił na mnie duże wrażenie. Godzinami można tu spacerować między wysokimi jak człowiek kaktusami i alejkami palmowymi. Potem ukryć się na chwilę w restauracji z lokalnym jedzeniem z Wysp Kanaryjskich (i spróbować np. koziny czy gofio) i kontynuować zwiedzanie zapoznając się (i to wręcz namacalnie, jeśli zdecydujecie się na karmienie zwierząt) z różnymi zwierzętami z całego świata. Ja na długo zapamiętam moment kiedy żyrafa jadła owoce wprost z mojej ręki. :) 



poniedziałek, 19 grudnia 2016

FUERTEVENTURA – pierwsze wrażenia

Spacerowaliście kiedyś w snach po odległych planetach? Podziwialiście bezkresne pustkowia? Odkrywaliście co kryje się za kolejnymi wzniesieniami? Szukaliście śladów zieleni w wypalonej słońcem ziemi? Ja, jak byłam dzieckiem, kochałam książkę „Mały Książę” Antoine de Saint-Exupéry i wyobrażałam sobie często jakby to było znaleźć się jak Mały Książę na obcej planecie. Jakie byłyby tam krajobrazy... jakie rosłyby tam rośliny... kto by te planety zamieszkiwał... I moja wyobraźnia malowała taki oto obraz: terenów pokrytych piaskiem i niczym więcej, lekko górzystych, bez roślin i bez stałych mieszkańców. Po tych pustkowiach czasem jako oznaka życia przebiegałaby sprytna jaszczurka albo małe zagubione zwierzątko. Dookoła panowałaby cisza, zakłócana jedynie przez mocne podmuchy wiatru. Mocno paliłoby słońce – nigdy nie padałby deszcz.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam z okna samolotu jedną z hiszpańskich Wysp Kanaryjskich - Fuerteventurę - pomyślałam o tej planecie stworzonej przez moją wyobraźnię w dzieciństwie. Z góry Fuerteventura wyglądała jak wierna kopia tego co stworzyło się w mojej głowie... i chociaż potem okazało się, że na pustkowiach powstały luksusowe hotele, z otchłani oceanu wyłaniają się co chwila deski surfingowe i żagle, a na wyspę rocznie przebywa ponad 2 mln turystów, co daje więcej osób niż mieszkańców mają Malta, Czarnogóra i Cypr razem wzięte, to klimat wyspy nadal przypomina jakieś miejsce nie z tego świata.

środa, 7 grudnia 2016

"To właśnie Kuba. Życie i miłość na gorącej wyspie bezprawia." Lea Aschkenas

Kuba ostatnio ciągle krąży w moich myślach. Przez chwilę w głowie kiełkowała mi nieśmiała myśl o zaplanowaniu podróży na  Kubę, ale realia listopadowo-grudniowych obowiązków tą decyzję odwlekły. Potem na Kubę wysłałam rodzinę i znajomych, więc ich opowieści o karaibskim urlopie, wrażenia i przemyślenia po podróży długo zaprzątały moje myśli. Potem nadszedł czas ukochany przez moich klientów w biurze podróży... czas ofert Last Minute, kiedy to wyjazd na Kubę dało się kupić nawet z 50% rabatem (od około 3300 zł/osobę za 13 dni w 4* hotelu All Inclusive - WOW!). Także o Kubie opowiadałam komuś prawie codziennie...I w ten czas Kuby w moim życiu wpasowała się książka Lei Aschkenas "To właśnie Kuba. Życie i miłość na gorącej wyspie bezprawia."


Źródło: http://www.videograf.pl/ksiazka.php?id=418
Książka "To właśnie Kuba..." Lei Aschkenas to pamiętnik z pobytu na wyspie młodej Amerykanki, która podczas programu wymiany międzynarodowej poznaje mało znany Amerykanom świat karaibskiej wyspy. Lea opowiada o Kubie na początku z perspektywy przybyłej tu turystki. Mieszka w hotelu, zwiedza Hawanę, dziwi się obowiązującym na Kubie regułom, kulturze mieszkańców, podziałom między Kubańczykami, a turystami. Jej szok kulturowy jest tym bardziej uderzający, że jak sama mówi we wstępie do książki, przed przyjazdem na Kubę nie wiedziała o niej prawie nic. Słyszała oczywiście o cygarach, salsie, amerykańskich samochodach, napoju alkoholowym Cuba Libre, muzyce Buena Vista Social Club, Fidelu Castro, Che Guevarze, inwazji w Zatoce Świń (bo o tym wspomina znana w latach 80 tych piosenka Billy'ego Joela "We didn't start the fire"), sprawie Eliana Gonzalesa i embargu nałożonym na Kubę przez Stany Zjednoczone. Czytała, że "Kuba to jedyne komunistyczne państwo na półkuli zachodniej i jedno z ostatnich na kuli ziemskiej" i że "Fidel Castro był najdłużej sprawującym władzę dyktatorem we współczesnym świecie". Stosunkowo mało jak na osobę, która planuje w opisywanym przez siebie miejscu spędzić kolejny rok życia... Ale jak  pisze autorka: "Kuba była zakazanym lądem, chociaż nie bardzo wiedziałam, dlaczego." / "Mieszkańcy USA i amerykańskie media padają ofiarą dezinformacji, której przyczyną jest embargo polegające nie tylko na blokadzie dostępu do żywności i leków, ale także - czy raczej przede wszystkim - blokadzie informacji."

A co my wiemy o Kubie? Poza tym, że można tam wypoczywać na pięknych karaibskich plażach półwyspu Varadero, a teraz jeszcze w kurortach w okolicach Holguin, Santa Clary czy Cayo Coco? Że można polecieć bezpośrednim lotem Dreamlinerem z Warszawy? Że na wycieczkę fakultatywną warto wybrać się do Hawany? Wiele informacji na temat Kuby "obija nam się o uszy", ale okazuje się (i w tym celu warto sięgnąć po książkę), że obraz tego karaibskiego raju jest w naszych wyobrażeniach mocno przekłamany.