środa, 15 lutego 2017

Miejsca, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia! ❤️

Wczoraj były Walentynki. Wielkie święto miłości. ❤️ Jedni je kochają i celebrują z wielkim rozmachem, inni bojkotują i nie obchodzą. Ja uważam, że każdy dzień, kiedy mamy możliwość okazywać bliskim nam osobom ile dla nas znaczą, jest ważny i warty świętowania. I mimo, że miłość powinno się pokazywać codziennie, a nie raz w roku, to ten jeden dodatkowy dzień, kiedy pokaże się ją trochę mocniej, przecież nie zaszkodzi. Prawda?

Wczorajsze Walentynki natchnęły mnie jeszcze do innych przemyśleń. Otóż widząc moich znajomych wymieniających podróże jako jedną z  miłości swojego życia, zaczęłam się zastanawiać... Czy są na świecie takie miejsca w których się zakochałam? Miejsca, które urzekły mnie od pierwszego wrażenia? Gdzie serce mocniej mi zabiło? Są! Oczywiście! A oto i one:

 
Plac Jemaa el Fna w Marrakeszu w Maroku

Plac Jemaa el Fna (inaczej też np. Dżamaa al-Fina) jest największym placem w medynie w Marrakeszu. Mimo, że Maroko urzekło mnie już w Agadirze i Essaouirze to dopiero Marrakesz i jego targowisko różności sprawiło, że serce zabiło mi mocniej. Atmosfera tego miejsca jest po prostu nie do opisania! Szczególnie wieczorem i nocą... co widać na powyższym zdjęciu. Radosny gwar handlujących i kupujących, marokańska muzyka, namawiający na spróbowanie lokalnych specjałów sprzedawcy ślimaków, intrygujący zaklinacze węży, kolorowe światła... wszystkie zmysły są pobudzone. Powietrze nad placem aż wibruje! Dlatego warto nie tylko pokręcić po placu, ale też spojrzeć na niego z góry z baru z wielkim tarasem. Wrażenia są niesamowite!  

 Wenecja

Czy da się w ogóle napisać wpis o miłości i zapomnieć o Wenecji? Przecież to miasto zakochanych! I miasto w którym trudno się nie zakochać... Wenecja była dla mnie dokładnie taka jaką ją sobie wymarzyłam. Romantyczna, trochę tajemnicza, najpiękniejsza "poza utartym szlakiem". Polecam Wam pospacerować po mniejszych uliczkach poza jej centrum, abyście  dostrzegli jej urok i urzekające szczegóły... jak kołatki do drzwi w kształcie głów lwów czy leniwie śpiące na podwórkach koty. Gondolą nie płynęłam... w końcu zawsze musi być jakiś powód, żeby do Wenecji wrócić!

 Lanzarote

Są takie miejsca, które kocha się w całości. Dla mnie na razie są takie dwa! Włochy (chociaż mam tam kilka ulubionych miasteczek to kocham całe Włochy miłością bezgraniczną) i Lanzarote. Ta wyspa urzekła mnie od pierwszego wejrzenia z pokładu promu i z każdą spędzoną na niej chwilą zachwycała mnie jeszcze bardziej. Krajobrazy Lanzarote są jak nie z tego świata, a piękna symbioza sztuki z przyrodą oraz spokojna i magiczna atmosfera wyspy sprawiły, że Lanzarote jest miejscem, gdzie chciałabym kiedyś wrócić. O co chodzi z magią tej wyspy? Jeszcze raz odsyłam Was do filmu Efekt Lanzarote i do moich przemyśleń.

  Portofino

Sława Przybylska śpiewała o miłości w Portofino i w słowach piosenki pięknie oddaje ekskluzywny i romantyczny klimat miasteczka. Portofino najpierw przeraża (ceną za parking), ale potem już tylko zachwyca swoim unikalnym klimatem. Kolorowe domy wbite w okalające zatoczkę wzgórza są naprawdę malownicze, a spacer po brukowanych uliczkach Portofino jest wyjątkowo uroczy. To miejsce, gdzie zawsze chciałam zajechać, a gdy mi się udało poczułam ogromne szczęście. Warte tych kilku euro za parking...


  Forteca Bard

Forteca we włoskim mieście Bard w Dolinie Aosty była dla mnie ogromną niespodzianką. W sumie zwiedziłam ją przypadkiem, bo hotel, który wybrałam jako przystanek w stronę Mont Blanc znajdował się tuż u stóp fortecy, w centrum miasteczka. Jak się potem okazało wybór nie tylko hotelu, ale i miejsca okazał się strzałem w dziesiątkę! Bard urzekł mnie już od pierwszego wejrzenia kameralnością, spokojem i alpejską atmosferą... a potem z każdą spędzoną w miasteczku chwilą coraz bardziej żałowałam, że muszę jechać dalej. Spacer po starym mieście z brukowanymi wąskimi uliczkami, wjazd panoramiczną winda na fortecę i w końcu spacer po Forte di Bard, który był planem zdjęciowym do filmu Avengers, naprawdę robią wrażenie. A całe odczucie potęguje wrażenie spokoju i wszechobecna cisza. Kocham to miejsce!


A Wy? Macie takie ulubione miejsca na świecie? Co znalazłoby się na Waszej liście? 
 

11 komentarzy:

  1. Moim ulubionym miejscem na świecie jest Polskie Miasto Meneli.
    Ale do Wenecji chciałabym się w przyszłości wybrać ;)

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja osobiscie zdecycowanie FFuerteventura i park pelen wydm :)
    Bardoz fajny blog. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. No to mam jeszcze kilka miejsc do odwiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie takimi miejscami są Wiedeń i Kraków. Jestem zakochana także w okolicy, w której mieszkam, ale to zdecydowanie nie była miłość od pierwszego wejrzenia, musiałam dopiero do niej dojrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A! Wiedeń! To jedna z pierwszych moich zagranicznych podróży! W sumie też powinien się na tej liście znaleźć... gdyby było 6 miejsce byłby na nim Wiedeń! :)

    Twojej okolicy też strasznie Ci zazdroszczę! Na wszystkich zdjęciach, które postujesz jest tak bajecznie pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za przemiłe słowa! :)
    Faktycznie w krajobrazach Wysp Kanaryjskich jest niesamowita magia! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Polskie Miasto Meneli! <3 Też je kocham!

    Ale w moim przypadku to miłość codzienna, a nie wyjazdowa. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marzy mi się Wenecja - przyciąga mnie całkowicie. Może kiedyś uda mi się w końcu tam wybrać ;) Lubię takie klimatyczne miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki, żeby udało Ci się kiedyś pojechać! :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że moje przemyślenia Cię zainspirowały! :) Wpadaj częściej! Do usłyszenia!